Trop drugi

Pewnie czytałaś o dzieciach, które odnaleziono w dżunglach Indii. Zagubione, przeżyły wiele lat wśród zwierząt, bez kon­taktów z ludźmi. Organizm ich funkcjonował normalnie, procesy biologiczne przebiegały właściwie prawidłowo, ale tryb życia, reakcje tych ludzkich dzieci były zupełnie zwierzęce. Jadły jak zwierzaki, nie umiały chodzić w pozycji wyprostowanej, nie umiały mówić.Na pewno już się domyślasz, dokąd prowadzi trop drugi? Tak, właśnie tak — aby rozwój psychiki odbywał się nor­malnie, prawidłowo, aby uczucia i odczucia kształtowały się jako ludzkie, musi człowiek żyć między ludźmi, w rodzinie, wśród koleżanek i kolegów.No, właśnie, ale tu zaczyna się wiele kłopotów. W okresie dojrzewania człowiek jest pośrodku między dzieciństwem a do­rosłością. Już nie chce być traktowany jak dziecko, a reaguje często jak dziecko. Spieszy się, a potyka o własne nogi. Walą się wszystkie dotychczasowe autorytety, a coraz częściej trzeba podejmować poważne decyzje w bardzo ważnych, życiowych sprawach — a brak doświadczenia, no i brak — …autorytetów, do których można by się o radę zwrócić. I do tego wszystkiego te kłopoty z organizmem (patrz „trop pierwszy”)! Na zmiany, na rozwój psychiki mają ogromny wpływ za­równo najbliżsi nam ludzie, nasze środowisko, warunki, w jakich żyjemy, jak i szerzej rzecz traktując: społeczeństwo, nawet okres, w którym przyszło nam żyć.Oto przykład: Dużo wcześniej musieli dojrzewać psychicznie chłopcy i dziew­czynki w okresie wojny. Wiele 12—13 letnich dzieci zarabiało na utrzymanie całych rodzin, brało udział w poważnych akcjach bojowych. Życie stawiało ich w takich sytuacjach, że musieli podejmować decyzje, na które teraz trudno byłoby nieraz zdobyć się i dorosłemu.Musieli być opanowani, zdecydowani, odpowiedzialni, wie­dzieli, że od minutowego spóźnienia może zależeć ludzkie życie… Takie sytuacje oczywiście bardzo wyraźnie kształtują charakter człowieka, jego reakcje, postawę wobec życia.Obecnie nie ma takich potrzeb, ale jest przecież wiele sytuacji, które wpływają wyraźnie na tempo dojrzewania psychicznego i wreszcie — na kierunek, w jakim to dojrzewanie idzie.Na pewno dojrzewanie jest tym okresem w życiu człowieka, w którym stale rośnie dążenie do samodzielności, do decydowa­nia o sobie. Najpierw w małych sprawach (czy ubrać się tak czy inaczej), potem w trochę większych (towarzystwo, wakacje) i jeszcze większych (wybór szkoły, zawodu, sposobu spędzania czasu).Oczywiście w tym pędzie do samodzielności nie raz, nie dwa zdarzają się starcia, „zderzenia” z dorosłymi.Małe dziecko, nawet to najbardziej rozbrykane, odczuwa potrzebę podporządkowania się autorytetowi dorosłego. Kurczo­wo trzyma za rękę mamę, gdy przechodzą przez jezdnię, na podwórku chwali się tatą, który — naturalnie — wszystko umie i wszystko może. Mama, tata, pani wychowawczyni są najpiękniejsi na świecie. Dziecko poszukuje opiekuna, kogoś kto na pewno jest mu życzliwy, kto kocha, kto wytrze nos, pomoże zawiązać but…Taki stosunek dziecka do dorosłych dotyczy i przekonań. Przekonania rodziców czy pani nauczycielki są powtarzane przez malucha bez dyskusji.I nagle zaczyna się to psuć! Ojciec powiedział coś inaczej niż jest w książce, matka zało­żyła do sukienki nieodpowiedni szalik, nauczycielka poleciła zrobić jakąś „głupią” robotę. Słuchałeś audycji muzycznej — a tu nagle babcia, taka fajna babcia, jakiej nikt nie ma — wy­brzydza, że „Łazuka do niczego, Piotr Szczepanik — wyje, a ci bitelsi to chyba mają źle w głowie”.No i zaczyna się dyskutowanie. Czasami nawet awantury, krzyki, bunty.Wszyscy zaczynają narzekać: rodzice — „że taka arogancka i pyskata”, nauczyciele — „że niegrzeczna, nie słucha, roz­rabia”. Wszyscy mają pretensje — „taka była miła dziewczynka, a teraz takie stawianie się”.Psycholog wyjaśnia, że: „to taki okres. Musi przejść przez to jak przez świnkę, odrę czy ospę. Szuka własnej twarzy”.I rzeczywiście. Wszyscy przechodziliśmy przez taki okres buntów i zaprzeczeń. Jedni przeżywali to mocniej, inni słabiej (w zależności od tych wszystkich czynników, o których mówi­liśmy). Jedni wcześniej, inni później.Zrozumiałe, że jeżeli ktoś chce przekonać się osobiście o tym, co jest słuszne, jeżeli chce wyrobić sobie własne zdanie, własny pogląd na sprawy, z którymi się styka, to musi spojrzeć swoimi oczyma. Często są to po prostu „odkrywania Ameryk” — no, ale trudno! Do własnej postawy młodzi dochodzą najczęściej przez nego­wanie postawy i poglądów ludzi dorosłych. Odrzucają, potępiają wszystko „jak leci” to, co robią i myślą dorośli. Wylewają często owe przysłowiowe już „dziecko razem z kąpielą”.Taka postawa sprawia wiele kłopotów zarówno dorosłym, jak i młodym.Bardzo wielki wpływ na temperaturę, na siłę tych młodzień­czych buntów mogą mieć oczywiście sami dorośli. Rodzice zaprzyjaźnieni z dziećmi inaczej ustawią się do „buntów”, niż na przykład rodzice nastawieni na rozkazywanie, wydawanie poleceń. Ci pierwsi będą na pewno łagodzić starcia, ci drudzy prawdopodobnie będą je zaostrzać.Opowiemy ci historię autentyczną. Jej bohaterka, jest już dziś poważnym naukowcem, żoną i matką. Na wspomnienie tej młodzieńczej historii uśmiecha się smutno.Zaczęło się od głupstwa (tak to wtedy oceniała jej matka, tak to teraz ocenia ona sama). Poszło o wycieczkę. Ewa czegoś nie zrobiła, a umówiła się z rodzicami, że to będzie warunkiem tej wycieczki. Sama przyznawała, że właściwie mogła zobowią­zania dotrzymać. Rodzice Ewy to ludzie niezwykle skrupulatni, solidni, wymagający wiele — zarówno od siebie, jak i od innych. Ponieważ Ewa nie dotrzymała umowy, na wycieczkę nie pozwolono jej jechać. Ewa rozżalona, wściekła, zbuntowana wyszła z domu. Do szkoły oczywiście nie poszła. Do domu nie wróciła. Błąkała się, tułała. Coraz bardziej zbuntowana i coraz bardziej rozżalona.Trafili się „przyjaciele”, którzy podali „pomocną” dłoń. Skończyło się w sądzie. Dziewczyna zmarnowała rok nauki, potem drugi. Długo nie mogła się otrząsnąć z przygód, przeżyć i zobowiązań.Nie tak dawno byliśmy świadkami jej rozmowy z córką. Nie dalibyśmy głowy, ale chyba jej matka używała podobnych .argumentów jak ona teraz.Tyle prawdziwa historyjka — chyba się rozumiemy? — Trop drugi doprowadza nas do stwierdzenia, że nasza psychika kształ­tuje się w kontaktach z ludźmi, w buntach i w konkretnych życiowych sytuacjach.

Both comments and pings are currently closed.