Strona dla mam

Wiemy, że tę stronę przeczytają także dziewczęta. Jest to zresztą zgodne z naszymi intencjami, nie mamy przed nią żadnych tajemnic — nawet odwrotnie — chcemy, aby One podsunęły tę stronę, a na­stępnie zaproponowały przeczytanie całej strony swoim matkom.Nie jesteśmy pierwszymi ani ostatnimi, którzy podjęli próbę rozmowy z młodzieżą o sprawach dorastania. Niełatwej rozmowy na niełatwe tematy. Zrobiliśmy to najlepiej, jak umiemy. Sądzimy, że właśnie tak powinno się na te tematy mówić… a mimo to jesteśmy pełni niepokoju. Czy właściwie mówimy? Czy pomożemy? Rozmawialiśmy wiele z dziewczętami. Dawaliśmy wielu matkom do czytania maszynopis naszej stronie. To one powiedziały nam, że warto korzystając z rozmowy z córką porozmawiać i z matką. Czynimy to z prawdziwą przyjemnością, tak jak z prawdziwą radością będziemy czytać każdy list od matek i ojców, którzy zechcą napisać nam co — ich zdaniem — trzeba w naszej stronie zmienić, co uzupełnić…Chcemy naszą stroną przede wszystkim pomóc dziewczynie, ale pisaliśmy ją również z myślą o rodzicach. Wiemy, dosko­nale rozumiemy, jak ciężko jest prowadzić rozmowy „uświada­miające” z nastolatką, szczególnie jeśli są to pierwsze rozmowy. Może nasza strona ułatwi nawiązanie rozmów — już nie uświadamiających — a tych znacznie ważniejszych — rozmów o życiu, miłości, przyjaźni. O perspektywach dobrych i pięk­nych dla ludzi o gorących sercach i otwartych głowach.Oczywiście rozmowa to mało, to bardzo mało. Dziecko wy­chowuje się od pierwszych chwil swego życia, bez żadnych zakładanych z góry harmonogramów. Wychowanie zaczyna się od pierwszego uśmiechu nad łóżeczkiem niemowlaka, od pierw­szego „nie” i od pierwszej pochwały. Wychowanie trwa, gdy zajęci rozmową nie zwracamy uwagi na bawiącego się w kącie malucha, trwa, gdy pokazujemy mu na spacerze kwiatek, gdy bawiącemu się w piaskownicy przekazujemy swoje poglądy: „baw się z grzecznymi. Ten jest be, a ten cacy!”…Wychowanie to przede wszystkim wzór. Nasz własny przy­kład. Niewiele zdziałają najpiękniejsze przemówienia, gdy młode, często niesprawiedliwe oczy widzą inną rzeczywistość.Chcemy przekazać Jej swoje doświadczenie, żeby nie robiła głupstw, żeby nie powtórzyła błędów. Ileż trzeba cierpliwości, ileż wyrozumiałości! Tylko gorąco kochająca matka zniesie te wszystkie fochy i fumy, te humory, te niegrzeczności. Gdzieś w kącie otrze łzy i z pogodną twarzą podejmie od nowa trud dotarcia, trud zrozumienia tej dziwnie zmienionej, „nie tej samej” dziewczyny. Tylko kochająca matka potrafi zrobić uczciwy rachunek swoich wychowawczych uchybień poszukując za wszelką cenę porozu­mienia z córką.Zanim przystąpiliśmy do pisania tej strony, wiele rozmawia­liśmy, zapoznaliśmy się z badaniami naukowymi, sami takie badania podejmowaliśmy. I doszliśmy do pewnych wniosków — niestety niezbyt optymistycznych: okazało się, że w zakresie wychowania seksualnego robi się u nas bardzo mało. Badania wykazały, że na ogół rodzice, a głównie matki, na tematy poruszane w tej stronie ze swoimi dziećmi nie mówią, tematów tych wyraźnie unikają, mimo że dziewczęta (chłopcy oczywiście także) interesują się tymi sprawami, szukają źródeł informacji i… znajdują! Okazuje się, że głównym źródłem informacji, a nie­rzadko i nauczycielami w tej dziedzinie są koleżanki i starsi chłopcy. Z ankietowych wypowiedzi dziewcząt wynika, że mają one za to żal do dorosłych. Często spotkaliśmy się z pytaniami: „dlaczego mama nie chce mi o tym powiedzieć?” Co odpowiadamy dziewczętom, gdy stawiają nam takie pyta­nia — oskarżenia? Zwykle tłumaczymy onieśmieleniem rodzi­ców: „To są takie intymne sprawy. Ludzie kulturalni nie obnoszą się z nimi”.Ale zdajemy sobie sprawę, że są to tylko półprawdy. A naj­częściej przyczyną tego, że do tych ważnych rozmów nie do­chodzi, jest niewiedza rodziców i co za tym idzie brak dawanej od wczesnego dzieciństwa rzeczowej, właściwej informacji. Gdyby 0 sprawach płci rozmawiano w domu uczciwie, właściwie — tak jak tego te sprawy wymagają — młodzież nie fascynowałaby się tak brudnymi, nieprawdziwymi, bo jednostronnymi informa­cjami, zdobywanymi po kątach.Chłopak, którego nauczono na sprawy płci patrzeć jak na coś oczywistego, nigdy nie zrobiono z tego tematu „tabu”, nie będzie wypisywał ordynarnych wyrazów na ścianach, nie będzie „zapalał się” na widok pornograficznego zdjęcia, bo będzie to dla niego po prostu coś banalnego, bo będzie mógł w każdej chwili przyjść do ojca i o tych sprawach dorośle porozmawiać.Ta rzetelność, ta powaga są, naszym zdaniem, najcenniejszym kapitałem na czekającą go drogę do dorosłości.Dziewczęta są bardziej skryte, mniej demanstracyjnie prze­biega ich zafascynowanie nowo odkrytą „tajemniczą” stroną ludzkiego życia. Ale w tej skrytości kryje się większe niebez­pieczeństwo — utrwalenia się nieprawdziwych informacji, po­glądów, wytworzenie kompleksów. Dziewczęta bywają zwykle bardziej skrajne w swoich poczynaniach i poglądach. Łatwo — zbyt łatwo popadają w przesadę, równocześnie ich zaintereso­wania sprawami płci to przede wszystkim zainteresowania swoją osobą… a to z kolei najczęściej powoduje natychmiastową, często nieprzemyślaną, reakcję domu: zakazy, obostrzenia — i zaczynają się następne problemy wychowawcze, które prze­rażają rodziców i które wznoszą bariery wrogości lub milczenia między „starymi i młodymi”.Pisząc tę stronę chcieliśmy się przyczynić do zniesienia tej bariery milczenia między matką a córką.Prosimy bardzo matkę, aby przeczytała naszą stronę. Będzie wtedy wiedziała, jaki zakres informacji dostała jej córka. Fizjologia i anatomia zostały omówione chyba wystarczająco, chociaż być może i w tym zakresie są jeszcze pytania, a niektóre ze spraw nie zostały przez dziewczynę zrozumiane. Dobrze byłoby, gdyby te znaki zapytania wyjaśniła już matka — tak jak je rozumie, tak jak je czuje. Bez oburzenia, bez wstydu.W rozmowach z koleżankami sprawy płci, sprawy życia seksualnego — urastają do mitów. Są często brudne, wstrętne i nieprawdziwe. Łączy się bowiem te sprawy zbyt często z owo­cem zakazanym, przestępstwem, kłamstwem. To również zada­nie dla matek i ojców „odkłamać” tę niezdrową atmosferę, w której wychowanie seksualne ogranicza się do sumy wiedzy z fizjologii i do przewidywania, że stosunek seksualny może zakończyć się ciążą… W dobrej rodzinie wychowuje się czło­wiek, który będzie uczciwym partnerem, który wreszcie będzie pojmował całą gamę najlepszych ludzkich przeżyć, jakie daje wspólnota, wierność, poczucie, że się jest jednym z ludzi, że się żyje wśród ludzi, że się jest im potrzebnym — że można kochać i można być kochanym. Że się jest zdolnym do dawania nowego życia, do obdarzenia uczuciem.Boimy się słów wyświechtanych, ale to jest przecież „szczęście”. A czy może być coś ważniejszego dla rodziców niż szczęście własnych dzieci? Czy nie takie perspektywy powinniśmy pokazywać naszym dzieciom i nie takie perspektywy im przybliżać?

Both comments and pings are currently closed.