Jaka jestem?

Zastanawialiśmy się, czy nie zostawić wolnej kartki zaraz po tym pytaniu i nie zaproponować, abyś sama, własnoręcznie ją wypełniła. Tylko wspomnienie o tym, jak kiedyś jednemu z nas zabrano pamiętnik i ktoś go przeczytał, powstrzymało nas od tego pomysłu. Bo po książkę przecież każdy ma prawo sięgnąć. Nie ma więc pustej kartki, ale z propozycji zrezygnować nie chcemy. Zapytaj siebie: co ja myślę o sobie? Jak ja wyglądam na de innych? Jak siebie oceniam? Masz z tym myśleniem trochę kłopotu, prawda? Dziewczynki często piszą pamiętniki, w których zwierzają się ze swoich spostrzeżeń, rozliczają się ze swoich wad, notują uwagi o innych, wypłakują się — aż kartki puchną od łez. Pamiętniki pozwalają utrwalić historię naszych przeżyć, bardzo ułatwiają kontrolę nad sobą.Czytaliśmy niedawno piękny, wstrząsająco prawdziwy pa­miętnik Twojej rówieśniczki, Ani. Książka nosi tytuł „Dziennik Anny Frank”. Anna zginęła w 1945 roku w obozie hitlerowskim, a Jej dziennik został odnaleziony wśród książek i starych gazet w Amsterdamie, w domu, w którym ukrywała się wraz z rodziną i przyjaciółmi.W sobotę, 20 czerwca 1942, Ania napisała: …Mówi się, że „papier jest cierpliwszy niż ludzie”. Myślałam o tym często w dniach, kiedy opadał mnie smutek i siedziałam z głową opartą na rękach. Nie wiedziałam, co z sobą począć, nie mogłam się nawet zdecydować, czy zostać w domu, czy wyjść. Najczęściej nie ruszałam się z miejsca i dalej rozmyślałam. O, tak, papier jest cierpliwy! Nie pokażę nikomu tego oprawnego zeszytu o szumnej nazwie „pamiętnik”, chyba że będę mieć kiedyś prawdziwego przyjaciela albo przyjaciółkę, bo nikogo innego, by to pewnie i tak nie interesowało. Doszłam więc do sedna sprawy, do tego, skąd się wziął cały ten pomysł z dziennikiem; nie mam przyjaciółki! Muszę to jednak wyjaśnić, bo inaczej nikt nie zrozumie, czemu trzynastoletnia dziewczyna czuje się taka samotna. To rzeczywiście dziwne. Mam przecież kochanych, dobrych rodziców, szesnastoletnią siostrę i znam chyba ze trzydzieści różnych osób, z któ­rymi się, jak to mówią, przyjaźnię. Mam mnóstwo sympatii, czytają mi z oczu każde życzenie i nawet na lekcjach tak długo kręcą kieszonkowym lusterkiem, póki nie uchwycą mojego uśmiechu. Mam krewnych, urocze ciotki i wujów, miły dom i właściwie niczego mi nie brak z wyjątkiem przyjaciółki! Z nikim nie potrafię mówić o niczym innym, jak tylko o różnych głupstwach i drobiazgach. A kiedy chciałabym się komuś zwierzyć, czuję się tak, jakbym miała zasznurowane usta. Może brak mi zaufania, ale trudno, tak już jest i bardzo szkoda, że nie mogę tego przezwyciężyć.Stąd ten dziennik. A że chcę ożywić w wyobraźni obraz tej wytęsknionej przyjaciółki, nie będę, jak inni, opisywać tylko faktów, lecz postaram się, aby ten dziennik sam stał się moją przyjaciółką, a na imię jej będzie Kitty!…” Ania zwierza się „Kitty” ze swoich przeżyć, ze swojej miłości do Piotra, z tego, co ją złości, denerwuje. W sobotę, 28 listopada 1942 roku, pisze: „Wieczorem, kiedy leżę w łóżku i rozmyślam o moich licznych grzechach i wszystkich wmawianych mi wadach, ten nadmiar pretensji do mnie wprawia mnie w taki zamęt, że najczęściej, zależnie od nastroju, zaczynam płakać albo się śmiać. Potem zasypiam ze zwariowanymi myślami, aby być inną, niż chcę być, albo że jestem inną, niżbym chciała, i że powinnam postępować inaczej, niżbym właściwie chciała. Chcę być inną, niż jestem, a jestem inna, niżbym chciała…” Ten stan, o którym pisze Ania, jest bardzo charakterystyczny dla dziewcząt i chłopców w okresie dojrzewania. Chyba warto trochę się nad tymi stanami zastanowić: skąd się one biorą dlaczego?

Both comments and pings are currently closed.