Co się ze mną dzieje?

Wcześniej opowiadaliśmy Ci o zmianach, jakie teraz zachodzą w Twoim organizmie, ale przecież życie każdego z nas to nie tylko procesy biologiczne, ale również i psychiczne. To, że odczuwamy ból skaleczonego palca, to, że myślimy, to, że coś lubimy, a czegoś innego nie znosimy, to, że czujemy się samotni, weseli, smutni — to właśnie są przejawy procesów psychicznych.Badaniem przejawów życia psychicznego zajmuje się nauka zwana psychologią. Właśnie na tej stronie będziemy zajmować się psychologią wieku dojrzewania, a dokładniej przejawami życia psychicznego dojrzewającej dziewczyny.Życie psychiczne każdego człowieka, od jego urodzenia aż do śmierci, ulega ciągłym zmianom. Oczywiście można do­patrzeć się pewnych prawidłowości w tych zmianach. Jasne jest, że inaczej wygląda postawa wobec życia, inne są zainteresowa­nia przedszkolaka, inne Twoje, a jeszcze inne Twojej babci czy dziadka. Psychologowie podzielili całość ludzkiego życia psychicznego na trzy podstawowe okresy: dzieciństwo, wiek szkolny, dorosłość. Bardzo upraszczając sprawę, dla zobrazo­wania dominujących w tych okresach zainteresowań i zajęć można by je nazwać: okres zabawy, okres nauki, okres pracy.Nas będzie interesował ten okres środkowy — „wiek szkolny” — „okres nauki”, a szczególnie ta jego część między 12 a 16 rokiem życia.Bardzo istotne jest to spostrzeżenie, które na pewno już zrobiłaś — jest to okres środkowy, taki „między” — taki, kiedy nie jest się już dzieckiem, a jeszcze nie jest się dorosłym. To ważne spostrzeżenie — pamiętajmy o nim — będzie nam się zresztą przewijało przez cały ta strona bardzo wyraźnie. Stwierdziliśmy, że nasza psychika ulega ciągłym przeobraże­niom, że się rozwija. No dobrze, ale od czego zależą te prze­miany? Co wpływa na kształtowanie tych czy innych właści­wości, takiego czy innego postępowania, postawy? Trop pierwszy Boli cię ząb, ćmi niemiłosiernie. Głowa Gi pęka od tego jednego zęba. Płaczesz, „pokładasz się”. Usiłujesz spać. Łykasz pigułki. Jesteś zła, rozdrażniona. Nie masz na nic ochoty. Żeby tam nie wiem co było w telewizji, żeby tam nie wiem co było do zjedzenia — nic nie jest w stanie Cię zainteresować. Oto proszę, głupi ząb — a tyle komplikacji i zmian w Twoim usposobieniu. Już zaczynasz rozumieć? „Chce mi się ciągle spać. Nie mam na nic ochoty. Siedzę w klasie i czasami po prostu nic nie słyszę”.„Nie mogę się skupić. Kiedyś uczyłam się bardzo dobrze i pra­wie bez wysiłku. Teraz siedzę nad książkami i nic mi nie wcho­dzi do głowy”.„Do czego się wzięłam, to mi wychodziło — teraz nic nie kończę. Mama mówi, że jestem „słomiany ogień”.„Raz pan wywołał mnie do tablicy. Wszystko umiałam, a sta­nęłam i rozryczałam się. Nie wiem wcale, dlaczego”.„Ciągle mam na co innego ochotę. Jestem w szkole i nagle czuję, że muszę zjeść placki kartoflane. W domu awanturuję się, Żeby były. Ciocia robi — a ja nie mogę ich jeść. Wcale mi nie smakują”.Tak się zwierzały dziewczynki z VI klasy.W tej samej szkole, z której pochodzą te wypowiedzi, opowia­dano nam o bardzo przykrej właściwie sprawie — przykrej i dla nauczyciela, i dla uczennicy.Było to na chemii. Nauczyciel starszy, niski, łysawy pan pokazywał jakieś doświadczenie. Potem poprosił Ewę, bo sie­działa najbliżej, aby podeszła do stołu i w czymś mu pomogła. Dziewczynka podeszła i w najmniej odpowiednim momencie, zupełnie nagle, zaczęła dusić się ze śmiechu. Trzęsły się jej ręce. Coś rozlała. Nastąpił wybuch. Sprawa wyglądała poważnie. Nauczyciel twierdził, że to co najmniej złośliwość. Demonstrował popalony fartuch i koszulę. Później nawet zaświadczenie lekar­skie o poparzeniu. I ciągle z oburzeniem powtarzał, że Ewa śmiała się nawet po wypadku.Ewa wezwana do kierowniczki nie umiała powiedzieć, dla­czego się śmiała. Pan ma na środku łysiny kilka sterczących włosów — może z teg”o? Ale niby dlaczego wtedy miała się z tego śmiać. Widziała to już przecież tyle razy. Może z tego, że sobie wyobraziła jak wygląda za stołem, taka trochę wyższa od nauczyciela? Nie, naprawdę nie wiedziała, dlaczego się śmiała. Jedno było absolutnie pewne: nie mogła się zupełnie opanować. (Sprawa ciągnęła się długo, była okresami bardzo przykra, na szczęście przyszły wreszcie wakacje — i „rozeszło się po kościach”).Tak właśnie gwałtowny, nierównomierny rozwój organizmu, wzmożona działalność gruczołów wydzielania wewnętrznego od­bija się na pracy układu nerwowego. To on ma dbać o ogólną równowagę, ale nie daje rady.Dzieje się coś takiego — jakby na ruchliwym skrzyżowaniu popsuły się światła sygnalizacyjne i zrobił się straszny zamęt. Milicjant, który stoi na środku, chce wprowadzić porządek. „Gimnastykuje się”, gwiżdże, dyryguje. Już trochę rozładował korek — gdy nagle „zielony kierowca” władowuje się na nie­dobry pas. Znowu rośnie zator. A do tego jeszcze na pełnym sygnale jedzie wóz straży pożarnej, który ma bezwzględne pierwszeństwo przejazdu. Na milicjanta „biją wszystkie poty”. Wyczerpany, chwieje się na nogach. Musi go zastąpić nie zmę­czony kolega.Układu nerwowego oczywiście nie można wymienić — a jest rzeczą zrozumiałą, że tak duże zmiany w organizmie, muszą powodować jego wyczerpanie. Odbijają się na samopoczuciu.„Trop pierwszy” zaprowadził nas do wniosku, że na Twoje zachowanie, na postępowanie mają wpływ zmiany biologiczne (doskonalenie się budowy anatomicznej, rozwój układu nerwo­wego, a przede wszystkim kory mózgowej i podkorza, działanie gruczołów dokrewnych)! Zarówno zmiany fizjologiczne, jak i psychiczne przebiegają u każdego człowieka inaczej. U jednych wcześniej — u drugich później. U jednych rozwój jest bardziej harmonijny, organizm silniejszy — więc też i zmiany psychiczne mniej gwałtowne, mniej widoczne. U innych, mniej silnych, bardziej wrażliwych — wszystko odbywa się ostro, gwałtownie. Trzeba koniecznie o tym wiedzieć — przede wszystkim przy ocenie własnego postępo­wania, no i oczywiście potraktować to jako jeden z kluczy do rozumienia swoich koleżanek czy kolegów. (Pamiętaj, że chłopcy zwykle rozwijają się nieco później. Różnica wynosi mniej więcej 2 lata!).

Both comments and pings are currently closed.