Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Ćwicz odrabiając lekcje

A: Chwyć nogę, unieś wysoko i podtrzy­mując wymachuj do przodu i do tyłu. B: Prostuj się. Energicznie! Porządnie! Oba ramiona uniesione nad głową wyrzuć do tyłu.Ramiona do tyłu. Skok — jak najwyżej! Kilka razy.Sławne aktorki amerykańskie, a u nas m. in. znakomita aktorka Barbara Kraftówna — bardzo długo sprężyste, elastyczne, mło­de — stają na… głowie. Ćwiczenie bardzo trudne, ale znako­micie ułatwia pracę krwiobiegu.Stawanie na głowie bardzo polecamy, a kto nie umie, niech leży na podłodze, tapczanie, a nogi zarzuci na ścianę. Kilka minut wystarczy!.

Wypoczynek

Jesteś zmęczona nauką w szkole czy odrabianiem zadań do­mowych. Jest coś czym szybko poprawisz swoje samopoczu­cie — krótki wypoczynek w ciągu dnia.A więc: Umyj się, otwórz okno, wyłącz radio, połóż się płasko, wygodnie, swobodnie na tapczanie, zamknij oczy, roz­luźnij mięśnie. Staraj się o niczym nie myśleć. Po 10—15 minu­tach będziesz w zupełnie innej formie.

Recepta na zmniejszenie godzin nauki domowej

zamknąć radio, telewizor i… współmieszkańców poprosić o zacho­wanie ciszy i spokoju; nie odrywać się od nauki (aby wypróbować nową fryzurę, zjeść coś, porozmawiać itd.), chyba że na kilkuminutowe ćwiczenia odpręża­jące; zakazać koleżankom odwiedzin w godzinach „lekcyjnych”; odrabiać pisemne lekcje w dniu, w którym zostały zadane; uczyć się systematycznie (nie wolno „dorabiać się’” zaległości!) i „rozumowo” — nie na pamięć; powtarzać rano materiał, ten którego uczyłaś się poprzedniego dnia; warto wstać godzinę wcześniej; — mieć zawsze plan dnia, robić go zawsze poprzedniego wieczoru.

Sześć zwykłych dni

Przed dalszą lekturą — poddaj się gruntownej „samoanalizie”. Odpowiedz na poniższe pytania. Po każdym „tak” — postaw kółeczko, po każdym „nie” — krzyżyk. Jeżeli się okaże, że masz więcej niż pięć krzyżyków — czytaj dalsze wywody i po­rady szczególnie uważnie. Po czym zmobilizuj się wewnętrznie i zaatakuj samą… siebie. I to natychmiast! Oto pytania: Czy wstajesz piętnaście minut wcześniej, aby trochę się pogimnastykować? Czy jesz dobre, obfite śniadanie przed wyjściem na dwór? Czy rzeczywiście racjonalnie odpoczywasz w czasie przerw w szkole? Czy zależy Ci na wywietrzeniu klasy? Czy przynajmniej przez 30 minut dziennie spacerujesz po świeżym powietrzu? Czy jesteś zdolna zamknąć radio, nie oglądać programu telewizyjnego, gdy wiesz, że masz do odrobienia lekcje? Czy odrabiasz lekcje wczesnym popołudniem? Czy wietrzysz pokój przed odrabianiem lekcji? Czy w czasie odrabiania lekcji robisz przerwy, aby się pogimnastykować, przejść po pokoju? Czy po przyjściu ze szkoły i przed położeniem się spać myjesz się gruntownie? Czy przyjmujesz witaminy, to znaczy czy jesz owoce i warzywa? Czy jesz kolację nie później niż na 1—1,5 godziny przed snem? Czy wypijasz szklankę gorącego mleka przed snem? Czy masz codzienny plan zajęć? Jak wypadła samokrytyka? Znając trochę dziewczęta przypuszczamy, że nie najlepiej. Obyśmy się jednak mylili! Czy słyszałaś określenie „racjonalny tryb życia”? Czy wiesz co to znaczy? Racjonalny — to tyle co rozumny, oparty na wiedzy, roz­sądnie przemyślany. A więc racjonalny tryb życia to między innymi taki, w którym są zachowane właściwe proporcje między pracą fizyczną a umysłową, taki, w którym również są prawidło­we, zgodne z wymogami organizmu proporcje między pracą a wypoczynkiem…Zmorą naszego wieku — jest zachwianie tych proporcji. Ot, na przykład Ty — ile godzin dziennie siedzisz? a ile ruszasz się, biegasz, pracujesz fizycznie? Jeśli dobrze przeprowadziliśmy obliczenia — to wynika z nich, że i w Twoim wypadku ta proporcja jest niewłaściwa. Zbyt wiele godzin spędzasz na ławce, krzesełku, fotelu.W szkole jest za mało gimnastyki — to oczywiście nie Twoja wina, ale faktem jest również, że dziewczęta zwykle nie tylko nie próbują liczby ćwiczeń ruchowych zwiększyć, ale wręcz odwrotnie — robią wszystko, aby ćwiczyć jak najmniej. Dwa razy w tygodniu 45 minut ćwiczeń fizycznych to prawie nic dla rozwijającego się organizmu — a tu jeszcze, jak na ironię — przed gabinetem lekarzy szkolnych stale tkwią kolejki dziew­czynek, które chcą się zwolnić z WFu. Chłopcy na ogół nie uciekają z tych lekcji, chętnie nawet i poza lekcjami ćwiczą, grają w piłkę, jeżdżą na rowerach — słowem ruszają się! A dziewczęta — nie! Nie chcą! Mają, niestety, często so­juszników w swych rodzicach, to przecież często sami rodzice mówią zupełnie poważnie, „że w okresie przejściowym trzeba unikać wysiłków fizycznych”.Nic bardziej błędnego niż ten pogląd! Najwyższy czas, żeby normalne, zdrowe dziewczęta drugiej połowy XX wieku, za­częły go zwalczać! Już od kilkudziesięciu lat panuje moda na wysportowane, o ładnej sylwetce, zdrowym wyglądzie, opalone dziewczęta.— Nie ma co mówić o tych walorach, a także o dobrej nauce (nie, nie tylko o stopnie chodzi, ale o rzeczywiście gruntowne, dobre przyswajanie sobie wiedzy, rozumienie, zapamiętywa­nie itd.) — bez używania ruchu.Na pewno słyszałaś o licznych próbach wprowadzenia w za­kładach pracy tzw. ćwiczeń rozluźniających, w niektórych szko­łach stosuje się tzw. ćwiczenia śródlekcyjne.Chodzi o wyprostowanie się, o oddech pełną piersią. O właśnie! Czy umiesz oddychać? Sądzisz, że żartujemy — wcale nie! Wszystkim się zdaje, że co jak co, ale oddychać to każdy potrafi. Otóż nie — oddy­chamy zwykle źle. Liczne badania przeprowadzone wśród uczniów, jak i wśród dorosłych wykazały, że większość ludzi ma wadliwą postawę, w wyniku czego nieprawidłowo korzysta z ..urządzeń oddechowych”. Oddychamy płytko, byle jak. Wcią­gamy zaledwie 1h tej ilości powietrza, którą zmieściłyby nasze płuca! I to ma fatalny wpływ na nasz organizm — szczególnie na pracę serca, układ krwionośny i przewód pokarmowy… Co robić? Przede wszystkim — wyprostować się, podnieść głowę (płuca się duszą!) i oddychać zawsze przez nos.Naukę prawidłowego oddychania najlepiej zacząć na spa­cerze. Iść nie za szybko, równym krokiem. Oddychać równo­miernie, głęboko, powoli, wciągając dużo powietrza.Podobny zabieg warto robić również rano. Otworzyć okno szeroko i wciągać powietrze wydymając klatkę piersiową jak się da najbardziej.Po takiej „wentylacji” nie będzie więcej mowy o bólu głowy, ziewaniu, ospałości. Dobra „wentylacja” wymaga dobrej, pra­widłowej postawy, a dobra postawa? Ruchu, gimnastyki…Przedstawiamy Ci realny, a jednocześnie racjonalny rozkład dnia. Może skorzystasz? Wstawanie — nie „na raz—dwa—trzy”, nie na alarm bu­dzika. To fatalnie wpływa na samopoczucie.Budź się powoli! Przeciągnij się. wypręż, ziewnij kilkakrot­nie, a potem… gimnastyka. Na stronie 129 załączamy kilka propozycji ćwiczeń! Ułóż sobie ciekawy zestaw i ćwicz. Co­dziennie chociaż 5 minut, ale systematycznie. I przy otwartym oknie! Mycie — no cóż, dobrze byłoby przynajmniej dobrze się opłukać chłodną wodą. Twarz oczywiście ciepłą, przegotowaną.Zęby — dla urody, koniecznie i rano. Włosy wyszczotkuj, uczesz porządnie. Ubieranie i jedzenie. Śniadanie jest niesłychanie ważne, bo jest najważniejsze ze wszystkich posiłków. Droga do szkoły — wspaniała okazja do… ruchu. Prawda, że do szkoły na ogół teraz nie jest daleko, ale zawsze. Nie ma sensu jeżdżenie do szkoły tramwajem kilku, dwóch — trzech przystanków. Trzeba chodzić! Proponujemy nowe hasło dnia „Do szkoły pieszo!” W szkole. Przepisów na „bardzo dobre” nie zamieścimy. Odsyłamy natomiast do świetnej książki Jarosława Rudniańskiego pt.: „Jak się uczyć”? — wydawnictwo: PZWS. Czyta się ją jak powieść, a rady są absolutnie niezawodne! Zalecamy — odpoczywać w czasie przerw! Przerwy są krótkie, trzeba je wykorzystać do maksimum — nie czytać, nie pisać! To bardzo ważne. I dla oczu i dla mózgu! Na przerwie trzeba się przewietrzyć. Klasa musi być wywie­trzoną. Jeżeli to tylko możliwe, dobrze by pauzy spędzać na powietrzu, na boisku.Powrót do domu. Znów okazja, by przejść się — by za­czerpnąć powietrza, użyć ruchu.Kiedy odrabiać lekcje? Nie zaraz po powrocie ze szkoły, ale i nie w nocy. Po powrocie ze szkoły należy umyć się, odpo­cząć, nawet trochę się przespać, zjeść obiad, pomóc w domo­wej krzątaninie. Czasem zakupy, spacer z psem, wynieść śmiecie, pozmywać. To może być formą aktywnego wypo­czynku. („Najlepiej odpoczywamy wtedy, gdy wykonujemy czyn­ność wręcz przeciwstawną do tej czynności, którą wykonywa­liśmy poprzednio przez dłuższy czas”… — I prawo „odpoczynkologii” sformułowane przez J. Rudniańskiego na tej stronie, którą polecaliśmy — „Jak się uczyć”).Potem lekcje. Niestety wiemy, że często jest ich dużo i że niekiedy musisz nad nimi posiedzieć więcej niż to z punktu widzenia higieny — jest dozwolone. Czasem wolnym — jeśli Ci zostanie — zadysponuj sensownie. My oczywiście pole­calibyśmy coś „ruchowego” — ale rozumiemy — czytać trze­ba, i do kina trzeba iść, i do teatru, i pogawędzić… Może tylko od czasu do czasu (dobrze?) założysz zimą łyżwy, latem weź­miesz piłkę, kometkę… warto! Późny wieczór. Wykąp się lub dobrze umyj. Zjedz kolację. Możesz jeszcze poczytać. Przygotuj ubranie i książki na jutro! Wskazany byłby jeszcze krótki spacerek (chociażby dla tego wieczornego spaceru dobrze jest mieć psa).Teraz jeszcze zmiana bielizny, otworzenie okna i… dobranoc.Słów kilka o telewizorze. Dziś liczba patrzących w telewizory jest ogromna. Między nimi dzieci i młodzież. Znamy wszyscy dobre strony telewizji. Ale telewizja ma i złe strony. Uczniowie i tak prowadzą niewłaściwy tryb życia i mają zbyt mało ruchu, a zbyt wiele siedzą. A tu jeszcze dodatkowa porcja siedzenia przed telewizorem. Poza tym telewizja bardzo męczy oczy. To na pewno zauważyłaś sama.Dlatego — patrz w telewizor, ale nie za długo. Wybieraj z programu, co warto zobaczyć i to oglądaj. Żeby to dało wyniki — trzeba natychmiast po skończeniu audycji, która Cię interesuje, wyłączyć aparat, albo iść do drugiego pomieszczenia. Inaczej — będziesz patrzeć dalej…

Nie pożyczaj!

Nazywa się rzęsistek. Jest pierwotniakiem, malutkim, widocz­nym dopiero pod dużym powiększeniem mikroskopu. Jest pa­sożytem. Bardzo groźnym dla kobiety.Pierwsze sygnały, że już jest, że atakuje, to lekki stan za­palny, swędzenie, pojawienie się upławów. Upławy mogą być nawet dość obfite, często o ostrej, nieprzyjemnej woni.Rzęsistek pochwowy — bo taka jest jego pełna oficjalna nazwa — żyje, rozmnaża się w błonie śluzowej narządów rod­nych kobiety. Niszczy nabłonek. Nie tępiony przedostaje się do dalszych odcinków — do jajowodów. To jest już bardzo groźne i w konsekwencji może prowadzić do bezpłodności.Tępienie rzęsistka jest bardzo trudne, długotrwałe, wymaga cierpliwości. Często leczenie trzeba powtarzać. Im szybciej przy­stąpi się do walki, tym lepiej, tym łatwiej się go zniszczy. Słowem — pierwsze objawy powinny już, natychmiast kierować do lekarza.„Rzęsistek” nie jest żadną wstydliwą chorobą. Jest dolegli­wością ogromnej rzeszy kobiet. Zarażenie się nim jest sprawą przypadku.Trzeba tych przypadków unikać. Jak? Przede wszystkim — i to musisz zapamiętać — nie pożyczaj! — nie pożyczaj swojej miski do mycia, swojej bielizny, swojego ręcznika. Nie wolno sypiać w pościeli innych dziewcząt, nie wolno kąpać się w sa­dzawkach, stawach, basenach o brudnej, nie dezynfekowanej wo­dzie. Dobrze byłoby nie korzystać z wanien we wspólnych ła­zienkach. Najlepszy jest prysznic. Trzeba bardzo uważać przy korzystaniu z publicznych ubikacji — raczej nie siadać.Okazji do zarażenia jest niestety, bardzo wiele — jeśli się więc zdarzy — natychmiast iść do lekarza.

Woda, mydło, szczotka

Po myciu ciała oraz zębów, aż wstyd tu pisać. Niestety, trzeba! Średnia zużycia mydła w naszym kraju na jednego mieszkańca jest tak niska jakbyśmy myli codziennie tylko jedno ucho i też niezbyt dokładnie.A jednocześnie, gdybyśmy kazali któremuś z zatwardziałych brudasów wygłosić referat na temat znaczenia czystości, to zro­biłby to na pewno znakomicie. Uzasadniałby nawet, dlaczego trzeba się myć i zapewne wzniósłby na zakończenie kilka okrzy­ków na cześć czystości, mydła i wody.Teorię na ten temat wszyscy znają — natomiast nie mają czasu(!) na… mycie.My oczywiście jesteśmy przekonani, że Ty zarówno znasz teorię, jak i myjesz się często i dobrze.żeby jednak mieć zupełnie czyste sumienie, zamieszczamy poniższą receptę. Jest to zresztą niezawodna recepta na… dobre samopoczucie.2 razy dziennie myć całe ciało w ciepłej wodzie (koniecz­nie z dokładnym podmyciem się). Twarz myć często! Zawsze wodę ciepłą, nawet prze­gotowaną. Opłukiwać chłodną łub nawet zimną.Zęby myć przynajmniej 2 razy dziennie: wieczorem i po większym posiłku. Dla urody — rano! Ręce — często — wodą i mydłem. Przed każdym posił­kiem. Po każdorazowym korzystaniu z ubikacji. Paznokcie czyścić, obcinać lub spiłowywać (najelegantsze — krótkie).— Bieliznę osobiste zmieniać przynajmniej 1 raz w tygodniu. „Dolne niewymowne” — powinny być przepierane codziennie. To samo dotyczy pończoch.W charakterze prezentu załączamy również spis rzeczy, które są absolutnie niezbędne w zestawie toaletowo-kosmetycznym każdej współczesnej dziewczyny: szczotka do włosów (najlepsza z włosia. Nie nylonowa, a w każdym razie — nie druciana) rękawica frotowa — do mycia ciała (można uszyć ze starego ręcznika frot). To taki szorstki, gruby ręcznik) szczotka na długiej rączce (do mycia pleców) szczotka do paznokci pilniczek do paznokci szczotka do zębów pumeks (do ścierania stwardniałej skóry na piętach) mydło (najlepiej tzw. „dla dzieci”) pasta lub proszek do zębów — krem Nivea lub krem sportowy (przy tłustej cerze — tylko do rąk) wazelina (np. na spierzchnięte wargi) spirytus salicylowy dwa ręczniki. Jedna z dziewczynek pokazała nam swój szkolny zestaw kosmetyczny. W woreczku uszytym z kolorowego płótna i zwy­kłej plastykowej, przezroczystej torebki śniadaniowej zobaczy­liśmy: malutką ściereczkęręcznik, mydełko tzw. „autostopowe”, lusterko, grzebień.W specjalnej przegródce był również „igielnik” — biała i czarna nitka, igła i dwie agrafeczki. Ponieważ mówimy o „szkolnym zestawie kosmetycznym”, warto byłoby zrobić jakąś kolorową, niekrępującą torebeczkę — kosmetyczkę, w której można by w czasie miesiączki nosić zmianę podkładek, watę. Noszenie w teczce czy torbie luzem tych rzeczy jest i niehigieniczne i zawsze może się zdarzyć, że ktoś zrzuci szkolny „bagaż” z ławki — zawartość rozsypie się i…

Kilka rad

Organizm rośnie, rozwija się. Potrzebuje racjonalnego odży­wiania, a dostaje byle co, byle kiedy, nieregularnie, niedbale przyrządzone i podane. Potrzebuje dużo tlenu — dostaje po­wietrze pełne kurzu, dymu… Jak ma być zdrowy? Nauka zajmująca się badaniem wpływu różnych czynników na zdrowie człowieka, dająca wskazówki, jak się ma zachowywać, by być zdrowym, nosi nazwę higieny. Tak jakoś się utarło, że za higienę uważa się naukę o czystości, mydle i mu­chach. Słusznie — i niesłusznie. Higiena rzeczywiście poucza, że aby uniknąć choroby, aby rozwijać się prawidłowo — trzeba zachować elementarną czystość. Ale to nie koniec wskazań. Odżywianie, tryb życia, organizacja zajęć i wypoczynku, to wszyst­ko bardzo istotne sprawy i mają wpływ na nasze zdrowie.Czy wiesz, że obecnie ludzie żyją o kilkadziesiąt lat (sta­tystycznie!) dłużej niż przed pół wiekiem? Dlaczego? Bo nauczyli się skutecznie nie tylko zwalczać choroby, ale także im zapobiegać. Dziś każdy z nas ma szansę żyć 80, a może i więcej lat. Prawdopodobnie granica stu lat w Twoim pokoleniu zostanie przeistoczona. Ale życie będzie wtedy rzeczywiście coś warte, jeżeli taki 90-letni staruszek będzie fizycznie i umysłowo sprawny — bę­dzie żył pełnią życia.Nie dziw się, że mówimy o tym tu, przy omawianiu okresu dojrzewania. Jeżeli Ty, w tym wieku, w którym teraz jesteś, nie osiągniesz pełnej sprawności fizycznej, jeżeli Ty nie nabędziesz dobrych nawyków z zakresu higieny, to na pewno nie będziesz sprawna nie tylko na starość, ale i w tak zwanym „kwiecie wieku”. A więc do rzeczy!

Pierwszy krzyk

Któregoś dnia — ostry ból. Kończy się oczekiwanie, rozpo­czyna poród.Ten ból wywołują skurcze mięśni macicy — co pół godziny, później coraz częściej — co kilkanaście minut. Kiedy mięśnie macicy kurczą się, wody płodowe ochraniają płód, ale jedno­cześnie napierają na zamykający ujście macicy, pęcherz pło­dowy. Wreszcie pęka. Droga otwarta. Odchodzą wody. To już zapowiedź, że wkrótce przyjdzie na świat dziecko.Już przez ostatnie miesiące ustawiło się ono tak, aby było mu najwygodniej, najbezpieczniej wyjść na zewnątrz. Zwykle ustawia się główką do przodu. Główka bowiem jest zbudowana tak, aby mogła bez uszkodzeń, jak najłatwiej się wydostać (czaszka składa się z części kostnych połączonych bardzo roz­ciągliwą tkanką. Słowem — główka jest elastyczna. Dopiero w kilka miesięcy po urodzeniu części czaszki się zrastają. Czaszka twardnieje).Rytmiczne skurcze i ku ujściu macicy posuwa się płód. Ukazuje się główka. Gdy wyjdzie, szybko wyślizguje się całe ciałko. Już jest! Pierwszy krzyk — to znaczy, że zaczął samo­dzielnie oddychać! Połączony jeszcze z matką pępowiną. Ale już teraz będzie mu niepotrzebna. Lekarz przewiązuje ją i przecina. Zabieg jest bezbolesny. Po kilku dniach kikucik uschnie i odpadnie. Na brzuszku noworodka zostanie mały ślad — pępek.Dziecko już jest zupełnie wolne, samodzielne! — oczywiście duża to przesada w codziennym rozumieniu tego słowa, ale niewielka, gdy się porówna życie płodu i życie noworodka.Nareszcie dostał się w ręce pielęgniarki lub położnej. Trzeba oczyścić usta i nos, wykąpać, wkroplić do oczek kropelkę sła­bego roztworu azotanu srebra, żeby zniszczyć zarazki, mogące się tam dostać w czasie porodu, które mogłyby spowodować zakażenie oka, a nawet ślepotę, trzeba zmierzyć, i zważyć, za­łożyć opatrunek na pępowinę, ubrać, owinąć w pieluszki. Ma­leństwo może już spać! Pierwszy prawdziwy sen! Matka jeszcze nie może odpoczywać. Czeka, aż „urodzi się” łożysko. Wyjście łożyska kończy poród.Ciężkie były to godziny i dla matki, i dla dziecka. Ale już po wszystkim. I właśnie ten dzień, w którym się to stało, zapi­sano w aktach jako dzień… urodzin.Zdaje się, że już to napisaliśmy!?

Pytania — Odpowiedzi

Czy ciąża boli? Nie. Ciąża nie jest chorobą, jest naturalnym stanem dla zdrowej kobiety i zwykle zdrowe kobiety czują się w czasie ciąży normalnie. Muszą na siebie uważać — to prawda, ale to przede wszystkim ze względu na płód. Kobieta w początko­wym okresie ciąży może mieć trochę dolegliwości związanych z przestawieniem się organizmu na pełnienie dodatkowych za­dań. Ale nie są to bóle.W ostatnim okresie — natomiast może mieć trudności w cho­dzeniu. Dźwiga przecież przed sobą niebyiejaki ciężar. Czy można ciążę zatrzymać? Nie. Można natomiast ciążę przerwać. Jeśli jest to robione celowo — nosi nazwę „sztucznego poronienia”. Jest to zawsze zabieg niebezpieczny dla zdrowia kobiety. I decydują się na to lekarze i kobiety naprawdę w ostateczności, w wyjątkowych wypadkach. Zabieg chirurgiczny przerywający ciążę (tzw. skro­banka) polega na tym, że za pomocą ostrej, stalowej łyżeczki lekarz wyskrobuje błonę śluzową macicy, w której zagnieździł się zarodek. Ten zabieg może być wykonany tylko w szpitalu. Ponieważ tego typu zabiegi były wykonywane często nielegalnie przez ludzi nie mających pojęcia o anatomii, o zasadach podsta­wowej higieny, śmiertelność po nich była ogromna. W Polsce istnieje przepis prawny pozwalający na wykonywanie tego za­biegu. Oczywiście w uzasadnionych przypadkach i w szpitalu.Bywa jednak, że ciąża kończy się przedwcześnie w pierw­szych miesiącach trwania, samoistnie niejako. Może być to wywołane chorobą matki, zatruciem, urazem. Słyszałam o ciąży pozamacicznej. Co to jest? Zapłodnienie, następuje w jajowodzie, po czym jajeczko wę­druje do macicy, aby zagnieździć się w jej ścianie. Może się jednak zdarzyć, że wskutek jakiejś przeszkody zatrzyma się w drodze (np. nie leczony stan zapalny jajowodu, jakaś bli­zna itd.). Zagnieżdża się wtedy, np. w ścianie jajowodu. Ko­nieczna jest w takim wypadku jak najszybsza interwencja leka­rza, ponieważ rozwój płodu w jajowodzie może spowodować pęknięcie jajowodów i groźny krwotok wewnętrzny. Czy kobieta czuje, że jej dziecko żyje? Kobiety będące w ciąży wyczuwają ruchy płodu. Nie są to nigdy bóle, nie sprawiają kobiecie nigdy przykrości. Są to jakby lekkie uderzenia, delikatne kopnięcia. Poza tym można posłuchać bicia (tonów) serca swojego dziecka przez słuchawkę lekarską. Są one bardzo szybkie — 120—140 uderzeń na mi­nutę. Właśnie te „bicia” są dla lekarza pewnym dowodem ciąży.• Czy zdarzyło się sztucznie wyhodować dziecko, poza orga­nizmem matki? Nie! Chociaż trwają badania na ten temat. Są czynione próby. Wiele się mówi o pracach dr Petrucci (Włochy), któ­remu udało się wyhodować w probówce sztuczny embrion (za­rodek). Udają się natomiast już sztuczne zapłodnienia — ale oczywiście, zarówno plemniki, jak i jajeczko są naturalne. Je­dynie nienaturalny, „nienormalny” jest sposób wprowadzenia nasienia męskiego do organizmu kobiety.

Dziesięć księżycowych miesięcy

„Księżycowy miesiąc” to 28 dni. Około 280 dni, to znaczy 9 zwykłych miesięcy trwa ciąża.Tu chcemy Ci opowiedzieć o tych 280 dniach oczekiwania.Zapłodnione jajeczko w czasie swojej kilkudniowej wędrówki do macicy przeszło wiele przeobrażeń, wewnętrznych podziałów. Nadal maleńkie, przypomina (gdyby, oczywiście, można było je zobaczyć) owoc maliny czy jeżyny. Jest zbiorem całej masy malusieńkich komóreczek. Są ich trzy warstwy. Z każdej z nich rozwiną się różne części organizmu. Z wewnętrznej warstwy rozwinie się układ trawienny, mięśnie, układ krwionośny. Z ze­wnętrznej wykształci się skóra i układ nerwowy.Jest coś tajemniczego w tym wszystkim. Z drobin ledwo dostrzegalnych gołym okiem powstaje najwspanialszy mecha­nizm — ludzki organizm.Na razie zagnieżdża się w rozpulchnionej, przekrwionej błonie śluzowej macicy. Nosi już nazwę zarodka. Nadal się różnicuje, rośnie… Zaczęło się od komóreczki nie większej niż kropka nad i.Pod koniec 4 tygodnia zarodek ma już prawie 1 centymetr! Przypomina bardzo zarodek innych, niżej zorganizowanych ssa­ków. W 8 tygodniu życia — ma już 2,5 centymetra! Głowa, koń­czyny są już wyraźnie ukształtowane.W 16 tygodniu — 12,5 centymetra. Wyraźnie ukształtowane palce rąk i nóg, delikatne paznokcie. Już można rozpoznać pleć.Każdy dzień, każdy tydzień to dalsze doskonalenie się orga­nizmu. I szybki wzrost — już nigdy potem, po opuszczeniu ciała matki — nie będzie rósł w takim tempie! Wiemy, że każdy organizm musi się odżywiać. Tym bardziej organizm, który rośnie, rozwija się.Skąd czerpie pożywienie zarodek? W początkowym okresie, przez pierwsze trzy miesiące, nie jest nawet bardzo wymagający. Odżywia się krwią, wprost z błony macicy. Ale stopniowo taki sposób odżywiania prze­staje mu wystarczać. Zresztą zaczyna mieć swoje produkty roz­padu, które musi gdzieś wydalić.Pod koniec trzeciego miesiąca ciąży tworzy się łożysko. Coś w rodzaju ściany, która oddziela krew matki od krwi płodu (bo już w tym okresie nasz przyszły obywatel tak się nazywa!). Przez tę właśnie ścianę następuje wymiana: płód z krwi matki pobiera to, co mu potrzebne — tlen i inne składniki odżywcze, a oddaje jej „odpadki” swojej, wewnętrznej przemiany materii.Płód połączony jest z łożyskiem długim, mocno unaczynionym sznurem, zwanym pępowiną (połączeni byliśmy w tym miejscu, gdzie mamy obecnie pępek!).Spójrz na rysunek przedstawiający płód w 6 miesiącu jego życia. Nie, tu nikt się nie pomylił. To nie jest do góry nogami. Takie jest prawidłowe ułożenie płodu. W tym okresie płód już ustawia się do wyjścia. Chcieliśmy na tym rysunku pokazać Ci jeszcze jedną rzecz. Płód jakby wisiał w macicy. Prawda? Otóż nie wisi, a raczej pływa. Dookoła niego jest płyn. Czy nie utopi się, nie udusi? Nie — bo aż do urodzenia dziecko nie używa płuc do oddychania. Tlen dostaje z krwi matki. Nato­miast „wody płodowe”, bo tak się to nazywa, osłaniają płód. Amortyzują wstrząsy, uderzenia… A więc płód wszystko, co jest niezbędne do jego egzystencji, ba — i wygody, znajduje w jamie macicy. Macica powiększa się w czasie ciąży. Rozstają się i rozciągają mięśnie. W 6 mie­siącu ciąży macica sięga do wysokości pępka, a w 9 miesiącu już wypełnia niemal cały brzuch. Rośnie i jej objętość. W okresie przedciążowym nie zmieściłyby się w niej 3 łyżeczki płynu, w okresie przed porodem ma pojemność około 8 litrów.Zbliża się czas porodu. Przez 280 dni, przez 10 księżycowych miesięcy, z 0,2 milimetrowej drobiny wykształciło się 50 centy­metrowe, zdolne do życia poza organizmem matki, dziecko.