Archive for the ‘Bez kategorii’ Category

Dane biologiczne związane z funkcjami reprodukcyjnymi

Genotyp: spośród 23 chromosomów znajdujących się w jądrze każdej komórki rozrodczej męskiej —. plemnika lub żeńskiej — jaja (komórki jajowej) tylko jeden jest chromosomempłciowym, tzn. jest zdolny do przenoszenia zakodowanej informacji genetycznej, określającej cechy płciowe potomstwa chromosom X jest zawarty w każdej komórce jajowej. Chromosom ten przenosi żeńskie cechy płciowe,plemnik może zawierać chromosom X lub Y. Tak więc plemnik określa płeć dziecka w momencie zapłodnienia, gdy materiał genetyczny jest rozszczepiony, uzupełniając liczbę chromosomów do 46 — właściwą dla człowieka — albo ukła­dem XX (dla płci żeńskiej), albo XY (dla płci męskiej). Obecność chromosomu Y narzuca cechy płciowe męskie.2. Nieprawidłowa genetyczna determinacja płci może mieć miejsce, gdy chromatydy nie rozdzielają się podczas mejozy(brak dysjunkcji) lub — rzadziej — gdy następuje translokacja materiału autosomalnego (chromosomu niepłciowego)w miejsce chromosomu płciowego.XO: zespół Turnera — brak chromatyny płciowej od jed­nego z rodziców (test Barra na chromatynę ujemny),XXY: zespół Klinefeltera, 47 chromosomów. Mogą wystę­pować odmiany, np. XXXY (test chromatynowy dodatni),mozaikowatość — zmienny obraz chromosomów w róż­nych tkankach, np. XXX/XO.3. Test Barra: z dwu chromosomów płciowych obecnych w każdej komórce ciała jeden jest genetycznie nieczynny. Zjawisko to odnosi się do jednego z chromosomów X u płci żeń­skiej (XX) oraz do chromosomu Y u męskiej (XY). Chromo­som Y, który jest mniejszy od chromosomu X, znacznie się zmniejsza. Gdy jeden z chromosomów X ulega inaktywacji, zmniejsza się i daje się wybarwić jako ciemne ciałko przyle­gające do błony jądrowej. Tak więc komórki somatyczne w badaniu mikroskopowym powinny zawierać o jedno ciałko Barra mniej niż wynosi liczba chromosomów X u osoby ba­danej, tj. prawidłowa komórka pobrana od osoby płci żeń­skiej zawiera jedno ciałko Barra, zaś komórki od osób płci męskiej nie zawierają ciałka Barra. Test ten jest stosowany do określania płci i rozpoznawania nieprawidłowości w zakre­sie chromosomów płciowych.4. Fenotyp płciowy określa, czy osobnik ma cechy płci żeń­skiej czy męskiej i zwykle związany jest z genotypowymi ce­chami płciowymi. Jednakże — w rzadkich przypadkach — ta­kiego związku nie ma, np. w pseudohermafrodytyzmie (oboj­nactwie rzekomym), gdy cechy zewnętrzne odpowiadają płci przeciwnej w stosunku do genotypu. U osobników tych po urodzeniu płeć bywa mylnie określana, a prawidłowe określe­nie płci następuje w okresie pokwitania lub później.

Strona dla mam

Wiemy, że tę stronę przeczytają także dziewczęta. Jest to zresztą zgodne z naszymi intencjami, nie mamy przed nią żadnych tajemnic — nawet odwrotnie — chcemy, aby One podsunęły tę stronę, a na­stępnie zaproponowały przeczytanie całej strony swoim matkom.Nie jesteśmy pierwszymi ani ostatnimi, którzy podjęli próbę rozmowy z młodzieżą o sprawach dorastania. Niełatwej rozmowy na niełatwe tematy. Zrobiliśmy to najlepiej, jak umiemy. Sądzimy, że właśnie tak powinno się na te tematy mówić… a mimo to jesteśmy pełni niepokoju. Czy właściwie mówimy? Czy pomożemy? Rozmawialiśmy wiele z dziewczętami. Dawaliśmy wielu matkom do czytania maszynopis naszej stronie. To one powiedziały nam, że warto korzystając z rozmowy z córką porozmawiać i z matką. Czynimy to z prawdziwą przyjemnością, tak jak z prawdziwą radością będziemy czytać każdy list od matek i ojców, którzy zechcą napisać nam co — ich zdaniem — trzeba w naszej stronie zmienić, co uzupełnić…Chcemy naszą stroną przede wszystkim pomóc dziewczynie, ale pisaliśmy ją również z myślą o rodzicach. Wiemy, dosko­nale rozumiemy, jak ciężko jest prowadzić rozmowy „uświada­miające” z nastolatką, szczególnie jeśli są to pierwsze rozmowy. Może nasza strona ułatwi nawiązanie rozmów — już nie uświadamiających — a tych znacznie ważniejszych — rozmów o życiu, miłości, przyjaźni. O perspektywach dobrych i pięk­nych dla ludzi o gorących sercach i otwartych głowach.Oczywiście rozmowa to mało, to bardzo mało. Dziecko wy­chowuje się od pierwszych chwil swego życia, bez żadnych zakładanych z góry harmonogramów. Wychowanie zaczyna się od pierwszego uśmiechu nad łóżeczkiem niemowlaka, od pierw­szego „nie” i od pierwszej pochwały. Wychowanie trwa, gdy zajęci rozmową nie zwracamy uwagi na bawiącego się w kącie malucha, trwa, gdy pokazujemy mu na spacerze kwiatek, gdy bawiącemu się w piaskownicy przekazujemy swoje poglądy: „baw się z grzecznymi. Ten jest be, a ten cacy!”…Wychowanie to przede wszystkim wzór. Nasz własny przy­kład. Niewiele zdziałają najpiękniejsze przemówienia, gdy młode, często niesprawiedliwe oczy widzą inną rzeczywistość.Chcemy przekazać Jej swoje doświadczenie, żeby nie robiła głupstw, żeby nie powtórzyła błędów. Ileż trzeba cierpliwości, ileż wyrozumiałości! Tylko gorąco kochająca matka zniesie te wszystkie fochy i fumy, te humory, te niegrzeczności. Gdzieś w kącie otrze łzy i z pogodną twarzą podejmie od nowa trud dotarcia, trud zrozumienia tej dziwnie zmienionej, „nie tej samej” dziewczyny. Tylko kochająca matka potrafi zrobić uczciwy rachunek swoich wychowawczych uchybień poszukując za wszelką cenę porozu­mienia z córką.Zanim przystąpiliśmy do pisania tej strony, wiele rozmawia­liśmy, zapoznaliśmy się z badaniami naukowymi, sami takie badania podejmowaliśmy. I doszliśmy do pewnych wniosków — niestety niezbyt optymistycznych: okazało się, że w zakresie wychowania seksualnego robi się u nas bardzo mało. Badania wykazały, że na ogół rodzice, a głównie matki, na tematy poruszane w tej stronie ze swoimi dziećmi nie mówią, tematów tych wyraźnie unikają, mimo że dziewczęta (chłopcy oczywiście także) interesują się tymi sprawami, szukają źródeł informacji i… znajdują! Okazuje się, że głównym źródłem informacji, a nie­rzadko i nauczycielami w tej dziedzinie są koleżanki i starsi chłopcy. Z ankietowych wypowiedzi dziewcząt wynika, że mają one za to żal do dorosłych. Często spotkaliśmy się z pytaniami: „dlaczego mama nie chce mi o tym powiedzieć?” Co odpowiadamy dziewczętom, gdy stawiają nam takie pyta­nia — oskarżenia? Zwykle tłumaczymy onieśmieleniem rodzi­ców: „To są takie intymne sprawy. Ludzie kulturalni nie obnoszą się z nimi”.Ale zdajemy sobie sprawę, że są to tylko półprawdy. A naj­częściej przyczyną tego, że do tych ważnych rozmów nie do­chodzi, jest niewiedza rodziców i co za tym idzie brak dawanej od wczesnego dzieciństwa rzeczowej, właściwej informacji. Gdyby 0 sprawach płci rozmawiano w domu uczciwie, właściwie — tak jak tego te sprawy wymagają — młodzież nie fascynowałaby się tak brudnymi, nieprawdziwymi, bo jednostronnymi informa­cjami, zdobywanymi po kątach.Chłopak, którego nauczono na sprawy płci patrzeć jak na coś oczywistego, nigdy nie zrobiono z tego tematu „tabu”, nie będzie wypisywał ordynarnych wyrazów na ścianach, nie będzie „zapalał się” na widok pornograficznego zdjęcia, bo będzie to dla niego po prostu coś banalnego, bo będzie mógł w każdej chwili przyjść do ojca i o tych sprawach dorośle porozmawiać.Ta rzetelność, ta powaga są, naszym zdaniem, najcenniejszym kapitałem na czekającą go drogę do dorosłości.Dziewczęta są bardziej skryte, mniej demanstracyjnie prze­biega ich zafascynowanie nowo odkrytą „tajemniczą” stroną ludzkiego życia. Ale w tej skrytości kryje się większe niebez­pieczeństwo — utrwalenia się nieprawdziwych informacji, po­glądów, wytworzenie kompleksów. Dziewczęta bywają zwykle bardziej skrajne w swoich poczynaniach i poglądach. Łatwo — zbyt łatwo popadają w przesadę, równocześnie ich zaintereso­wania sprawami płci to przede wszystkim zainteresowania swoją osobą… a to z kolei najczęściej powoduje natychmiastową, często nieprzemyślaną, reakcję domu: zakazy, obostrzenia — i zaczynają się następne problemy wychowawcze, które prze­rażają rodziców i które wznoszą bariery wrogości lub milczenia między „starymi i młodymi”.Pisząc tę stronę chcieliśmy się przyczynić do zniesienia tej bariery milczenia między matką a córką.Prosimy bardzo matkę, aby przeczytała naszą stronę. Będzie wtedy wiedziała, jaki zakres informacji dostała jej córka. Fizjologia i anatomia zostały omówione chyba wystarczająco, chociaż być może i w tym zakresie są jeszcze pytania, a niektóre ze spraw nie zostały przez dziewczynę zrozumiane. Dobrze byłoby, gdyby te znaki zapytania wyjaśniła już matka — tak jak je rozumie, tak jak je czuje. Bez oburzenia, bez wstydu.W rozmowach z koleżankami sprawy płci, sprawy życia seksualnego — urastają do mitów. Są często brudne, wstrętne i nieprawdziwe. Łączy się bowiem te sprawy zbyt często z owo­cem zakazanym, przestępstwem, kłamstwem. To również zada­nie dla matek i ojców „odkłamać” tę niezdrową atmosferę, w której wychowanie seksualne ogranicza się do sumy wiedzy z fizjologii i do przewidywania, że stosunek seksualny może zakończyć się ciążą… W dobrej rodzinie wychowuje się czło­wiek, który będzie uczciwym partnerem, który wreszcie będzie pojmował całą gamę najlepszych ludzkich przeżyć, jakie daje wspólnota, wierność, poczucie, że się jest jednym z ludzi, że się żyje wśród ludzi, że się jest im potrzebnym — że można kochać i można być kochanym. Że się jest zdolnym do dawania nowego życia, do obdarzenia uczuciem.Boimy się słów wyświechtanych, ale to jest przecież „szczęście”. A czy może być coś ważniejszego dla rodziców niż szczęście własnych dzieci? Czy nie takie perspektywy powinniśmy pokazywać naszym dzieciom i nie takie perspektywy im przybliżać?

A może przeczytasz?

Chatys Skirzyńska H. — Okres dojrzewania u dziewcząt, PZWL, 1966. Goldnikowa A. — Obycie ułatwia życie. Nasza Księgarnia, 1966. Jackiewiczowa E. — O czym chcą wiedzieć dziewczęta. PZWL, 1961. Jaczewski A., Łodziński K. — Medycyna w plecaku. — Wyd. Harc, 1963 Jaczewski A., Żmijewski J. — Między nami mężczyznami. PZWL, 1967. Kudniański J. — Jak się uczyć. PZWS, 1963. Zdrowie kobiety. — Praca zbiorowa pod redakcją Lesińskiego. PZWL, 1966.Starzyńska F., Zawistowska Z. — Nowoczesne żywienie rodziny. PZWL, 1967. Kocznorowscy H. i H. — Uroda i zdrowie. PZWL, 1966.Demel M., Muller M. — Trzymaj się prosto. PZWL, 1967.Markiewicz K. — Papieros a ty. PZWL, 1967.Łopuski J. — Pić czy nie pić. PZWL, 1967.Wolter H. — Oczy zdrowe, oczy chore. PZWL, 1967. Ryltowa W. — Wszystko o zębach. PZWL, 1966.Zaremba B. — O budowie i czynnościach ciała ludzkiego. PZWL, 1965.

Dobrej nocy!

Tak więc nasza strona dobiega końca. Nie wiemy, jak ci się ona podobała, nie jesteśmy też pewni, czy odniosłaś z tej lektury korzyści takie, jakie mieliśmy nadzieję, że odniesiesz. Po co pisaliśmy tę stronę? Uważamy, że człowiek cywilizowany, by nie wyrządzić krzywdy sobie i innym musi wiele wiedzieć i rozumieć! Musi ze swych wiadomości umieć zrobić właściwy użytek.Dojrzewanie, ten wstęp do dorosłości, to naprawdę trudny okres w życiu każdego człowieka. Wiraż, który trzeba umiejętnie wziąć. Chodzi przecież o to, żeby to swoje dorosłe życie zacząć jak najlepiej, jak najmądrzej i jak najradośniej. Żeby się w tym trudnym okresie nie zgubić, nie wleźć w jakiś zaułek bez wyjścia.Chcieliśmy bardzo Ci pomóc, ale napisanie takiej strony jak ta, to bardzo trudna sprawa. Rozmawiając z kimś, wie się jak rozmówca wygląda, widzi się, jak reaguje. Rozmową kierują obie osoby. Pisząc — jesteśmy w innej sytuacji — nie wiemy, kto będzie czytał. I nie wiemy czy te problemy, które tu uwzględni­liśmy, to akurat te, które Ciebie interesują. Strona nasza zawiera wiele wiadomości. Oczywiście nie wszystkie, które kulturalny człowiek powinien sobie przyswoić. Kiedy będziesz chciała wiedzieć więcej — czytaj. Są przecież książki na ten temat. A to Twoje zainteresowanie jest zupełnie naturalne, potrzebne. Nie ma co się go wstydzić. Już starożytni powiedzieli: „Człowiekiem jestem, i nic co ludzkie nie jest mi obce”. A czy może być coś bardziej ludzkiego niż te sprawy? Na wiele Twoich kłopotów nie znajdziesz tu rady. Nie wszystko możemy przewidzieć. Zresztą bogactwo ludzkich prze­żyć jest nieograniczone. Tylko człowiek, który nie myśli — nie ma kłopotów ze sprawami, które niesie dojrzewanie. A wiec z góry wiadomo, że będziesz miała wiele trudnych problemów do rozwiązania. I będziesz chciała robić to mądrze. A jak jest mądrze? Na to pytanie, niestety, żadna książka nie da odpowiedzi. Bo większość życiowych sytuacji wykracza poza ramy naszej teoretycznej wiedzy o życiu. Przykład? Proszę bardzo: Pokochałaś chłopaka. On — zdaje się też Cię kocha. Ale — właśnie — „zdaje się”. A jak jest na pewno? Jak go traktować? Jak ułożyć sobie z nim kontakty? Na co pozwalać, na co nie? Co z tego wyniknie? Dobro czy zło? Będziesz zachowywać się tak — może zniszczysz swoją młodość, ba — życie! Czy możemy tu, teraz dać Ci niezawodną receptę? Pomyśl, czy to możliwe? Kochać! To Uczucie bardzo wzbogaca życie ludzkie. Kompli­kuje je, utrudnia, ale upiększa. Ale jak kochać? A, właśnie! Jak? Bo można różnie. Można dziko, po zwierzęcemu. Biologicz­nie, żeby rozładować swój popęd. Namiętnie, gwałtownie i bez kontroli rozumu. Można. Tylko, co dalej? Miłość we wczesnej młodości to podobno jak odra — przejść ją musi każdy, ale właśnie — przejść. Bardzo rzadko rozwija się i trwa przez całe życie. Ale bywa i tak. To nawet piękne miłości, i ludzie tacy bywają szczęśliwi przez całe życie. Ale po czym poznać, że to właśnie to? Że to właśnie miłość? To brzmi banalnie, to może nawet nie rozwiązuje problemu. Ale znasz nas już, mówiliśmy z Tobą szczerze o tylu, tylu drażli­wych sprawach bez osłonek. Więc chyba zasługujemy na trochę zaufania? — Powiemy więc — kochać trzeba z rozumem. To trudne! Tak na pewno! Ale to jedyny sposób.Bywają sytuacje, że bardzo chce się z kimś pomówić. Po­radzić. Do kogo iść? Powiemy — do rodziców. Na pewno to byłoby najlepsze. Ale wiemy, że nie wszyscy rodzice chcą rozmawiać o tych sprawach, że nie wszyscy są do tych rozmów przygotowani, że i Ty często się krępujesz. To nie jest dobrze, ale tak często jest. Więc kto pozostaje? Rozejrzyj się po otoczeniu. Są przecież ludzie, do których masz zaufanie, życiowo doświadczeni, porządni, mądrzy — i ży­czliwi. I między nauczycielami. na pewno znajdziesz takich, którzy między lekcjami, i sprawdzaniem klasówek znajdą chwilę czasu — i serca. Chcą Ci pomóc. Ale delikatność, zrozumienie tego, że dla Ciebie te sprawy nie są ani proste, ani łatwe każe im czekać na inicjatywę z Twojej strony.Są także lekarze. Są poradnie psychologiczne, lekarskie. W każdym mieście wojewódzkim i w wielu powiatowych są Poradnie Wychowawczo-Zawodowe Ministerstwa Oświaty i Szkół Wyższych i Poradnie Rodzinne Towarzystwa Świadomego Macie­rzyństwa. Są tam ludzie, którzy chcą poradzić, wyjaśnić, pomóc.Są Wreszcie pisma — „Filipinka”, „Na przełaj”, „Przyja­ciółka”. Oczywiście, że żadna redakcja nie odpowie Ci tak jak żywy człowiek, bo zbyt mało o Tobie wie. Ale za to nie musisz się krępować swych pytań.Okres dojrzewania, okres budzenia się nowych wrażeń, spo­strzeżeń, szczególnie u dziewcząt, jest często okresem nadmier­nej wrażliwości. Taki zespół zjawisk jest niebezpieczny. Z jed­nej strony budząca się miłość — z drugiej brak zrównoważenia i, co tu owijać w bawełnę — nierzadko histeria. I skutki bywają nie. zawsze najlepsze. Bo pewno, że jak pozna się chłopaka i pokocha się go (może nawet to słowo tu jest właści­we), a on potem zwróci się do innej — to nic przyjemnego. Ale i wtedy nie ma powodu do rozpaczy. Po tej pierwszej miłości będą jeszcze inne, lepsze. Nie ma co tragizować. Miłe to nie jest, ale minie. Czas, to cudowne lekarstwo.Mieliśmy właśnie teraz rozliczyć się z tego, co jest na tej stronie, a czego nie ma.Oczywiście wszystkiego być nie może.Są wiadomości, które pomogą Ci zrozumieć siebie. I inne wiadomości, które wydają nam się ważne. Nie ma recepty, jak z nich korzystać. Nie potrafimy wpłynąć na to, byś tak czy inaczej je wykorzystała. Nie zapieramy się: trochę sugero­waliśmy przez cały czas, jaką chcielibyśmy, byś była. Ale de­cyzja należy do Ciebie! Celem, który powinien osiągnąć każdy człowiek, jest — szczęśliwa rodzina. Wszystko to, co dzieje się przed tym, po­winno do tego celu prowadzić, temu celowi służyć. Temu celowi ma służyć także ta strona. Nie jest łatwo stworzyć dobrą rodzinę. Tego trzeba się uczyć przez długie lata.Powiesz, że jeszcze czas. Na pewno. Ale już i na tym etapie swego życia do tego się przygotowujesz. Świadomie lub nie. Dobrze lub źle.Dla kobiety szczęśliwa rodzina to bardzo ważna rzecz. Nic nie da kobiecie tyle zadowolenia. O to warto walczyć! Każdy autor kończąc swoją książkę chciałby wiedzieć, co też ona czytelnikowi dała. Dlatego wielu autorów zwraca się z takim apelem: piszcie, co sądzicie! Jeżeli my postępujemy podobnie, to nie tylko przez ciekawość. Prosimy Cię o uwagi, wnioski i rady także i dlatego, że w ten sposób pomożesz Twoim koleżankom, tym młodszym. Myślimy, że książka będzie miała wznowienia, a jeżeli tak, to każde następne wydanie powinno być lepsze. Powinno lepiej spełniać swoje zadanie. A to możliwe jest tylko przy Twojej pomocy. Bądź więc współautorem następnego wydania! Przy pisaniu tej stronybardzo pomogły nam Twoje rówieś­niczki. Radziły, „wybrzydzały” krytykowały. Bardzo im za to jesteśmy wdzięczni. Przekonaliśmy się przy pisaniu tej strony, że jest wiele mądrych i „równych” dziewcząt. Stwierdzamy to z całą przyjemnością i satysfakcją. One na pewno z tej strony zrobią właściwy użytek! A Ty? Pozwól, że rozstając się zadedykujemy Ci piosenkę (ze sło­wami Marka Kordosa), którą przed kilku laty śpiewał pewien harcerski zespół: „My właśnie dzisiaj żyjemy Niestety? Na szczęście? Kto wie? Chodzimy, szukamy, błądzimy, nie wiemy.A gdzie coś znajdziemy to źle…Z życiem trzeba delikatnie Życie nazbyt krucha rzecz I nie można wciąż zaczynać go od nowa”

Przykładowy układ gimnastyki porannej

Oczywiście zawsze najpierw przeciąganie — mocne, z ziewa­niem… A potem ćwiczenia, o na przykład: A —E —I —J —M albo B—D—G—J—N albo * Spójrz na rysunki na str. 130—134! C —F —H —L —Ł itd.A: Siad. Uwaga na plecy — mają być idealnie proste! Wolno odchylasz głowę do tyłu. Wykonujesz kilka głębokich obrotów. Wdech przy od­chyleniu głowy.B: Leżenie na brzuchu. Ręce na szyi, łokcie uniesione i odchylone do tyłu. Głowa do góry z oporem rąk na karku. Powtórzyć 8 razy. Wdech w czasie odchylania głowy.C: Siad skrzyżny. Uwaga na plecy — muszą być prościuteńkie! Kręcenie głową — wolno — 3—6 razy.Prostowanie pleców D: „Ukłon japoński”. Z klęku (idealnie wyprostowane plecy i ręce) bardzo wolny opad tułowia w przód do ziemi i równoczesne siadanie na pięty. I powrót — odbicie rękoma od podłogi, wyprostowanie tułowia, klęk. Powtórzyć 4—8 razy. Wdech — podczas prostowania. Wydech przy skłonie.E: Leżenie na brzuchu. Odchyla­nie górnej części tułowia. Powtó­rzyć 6—10 razy. Wdech przy od­chylaniu. F: Rozkrok równoległy. Opad w przód opierając się o stół, krzesełko — rytmiczne pogłębianie. Powtórzyć 4—6 razy. Swobodne oddychanie.G: Leżenie na plecach. Wolno unosić nogi wyprostowane w kolanach. Na wysokości ok. 30 cm lekko uderzyć stopą o stopę i powoli opuszczać nogi. Powtórzyć 6—8 razy. Swobodne oddychanie. H: Leżenie na plecach. Stopy zaczepione o szafę, tapczan. Energiczny wymach ramion w przód i… usiąść. Uwaga — od razu proste plecy! Powtórzyć 5—6 razy. Wdech w czasie wymachu ramion./: Klęk. Ręce na biodrach. Plecy proste. Opadanie tułowia w tył. Powtórzyć 6—8 razy. Wdech w czasie opadu.J: „Koci grzbiet”. Przysiad podparty. Stopy na palcach. Kolana złączone. Wyprost kolan w czasie podnoszenia do góry. Pięty mocno oparte na podłodze. Powtórzyć 4—10 razy.K: Leżenie na plecach. Prawa noga wymach do góry, do poziomu. Lewa ręka chwyta stopę, prawa ręka na kolanie. Wyprost kolana. I odwrotnie. 2 razy każda noga.L: Leżenie na plecach. Skurcz obu nóg jak najbliżej tułowia. Przyciągnąć kolana do piersi. Wolno opuścić nogi. Kolana wyprostować. Powtórzyć 5—8 razy. Wdech w czasie skurczu. Ł: Ramiona zgięte w łokciach. Łokcie na wysokości barków — energicznie do tyłu — 6 razy. Żywe tempo. Swobodne oddechy.N B: Krążenie ramion. Duże, szybkie koła. Jednym i drugim ramieniem. Powtórzyć 3—5 razy.C: Kolejne wymachy ramion wzwyż. Enegicznie. Pogłębiać. Powtórzyć 4—6 razy.Wieczorny relaks Kilka ćwiczeń rannych, np. C — D — G — N oraz trochę cho­dzenia na zewnętrznych krawędziach stopy. Trochę chodzenia palcami do środka. Te ćwiczenia zapobiegają płaskostopiu.I wreszcie „noszenie ciężaru na głowie” (chodząc po pokoju połóż na głowie książkę. Plecy wyprostuj) i leżenie na plecach — „rowerek” (niewielkie kółka stopami — nogi prostuj przy każdym ruchu wzwyż).

Prywatki

Podobno nie może być dobrej zabawy bez alkoholu. Podobno to niemożliwe. Tylko — dlaczego? Czy samo towarzystwo rówieśników już nie wystarcza? Dziewczętom nie wy­starcza towarzystwo miłych chłopaków? A chłopakom nie wy­starcza zabawa w gronie sympatycznych dziewczyn? To one się nie liczą? Są jedynie dodatkiem, bo właściwą atrakcją jest alkohol? Przyznajemy, że czegoś nie rozumiemy. Bo, że piją debile, których zdolność odbierania wrażeń jest ograniczona — to zro­zumiałe. Że piją starzy wykolejeńcy — cóż im zostało? Ale dlaczego piją młodzi, mądrzy, czemu niszczą dobre samopo­czucie? Rozmawialiśmy z takimi młodymi ludźmi, którzy dużo piją. Pytaliśmy, dlaczego to robią. Nie umieli odpowiedzieć. Nie umieli uzasadnić. Żyje im się dobrze. Mają moc wrażeń. Są szczęśliwi. Powiadają: „a dlaczego niby nie pić? Przecież pijemy nienałogowo!”. — Tak? To niby dlaczego? Kto wie, kiedy za­czyna się nałóg? Czy można to poznać? i czy wtedy właśnie jak się pozna można powiedzieć stop? I czy zdają sobie sprawę, że młodemu, rozwijającemu się organizmowi, alkohol szczególnie szkodzi.Dziewczęta mają jeszcze inne bardzo poważne powody, by walczyć z alkoholem. Nie tylko dlatego, że pijana kobieta wy­gląda wyjątkowo obrzydliwie, nie tylko dlatego, że dla organizmu kobiety każda dawka alkoholu jest bardzo niebezpieczna… Nie ma gorszej tragedii dla kobiety niż mąż i ojciec alkoholik. Na kobietach w rezultacie najbardziej mści się alkoholizm. A jednocześnie mądre kobiety mogą w walce z alkoholizmem zrobić znacznie więcej niż wszystkie oficjalne instytucje.Chłopcy najczęściej piją, bo chcą zaimponować dziewczętom. Odrzucaj możliwość picia w Twoim towarzystwie. Propaguj trzeźwe prywatki i trzeźwe wycieczki. Taka postawa najpierw wzbudzi zdziwienie, nawet oburzenie, a dopiero potem — podziw i szacunek. Taka postawa dodaje uroku! Jeżeli chłopakowi na Tobie zależy, będzie unikał alkoholu — jeżeli tego zażądasz. A jeżeli nie? To znaczy, że woli alkohol niż Ciebie. To bardzo dobrze, że o tym wiesz. Im wcześniej, tym lepiej! Chłopiec, który wziął ze sobą „piersiówkę” na wycieczkę spotkał się z bardzo wrogim stosunkiem dziewczyny, z którą chodził. Zerwała z nim. I wiesz jak to się skończyło? On był gotów ślubować, że nigdy nie wypije kropli piwa, byle mu darowała. Miesiąc za nią chodził, a ona twardo, że z pijakami się nie zadaje.U nas przyjęło się mówić, że alkohol to wódka. Że wino, kruszon czy piwo to nie alkohol. Skąd takie rozumowanie? Przecież działanie alkoholu nie zależy od stężenia, tylko od tego, ile się go wypije. W dużym piwie jest prawie pół setki wódki. Więc to na jedno wychodzi. Niech nikt nie gada, że nie pije alkoholu tylko piwo. Piwo jest alkoholem! Kiedyś na jednej prywatce chłopcy zastanawiali się, co ma się pić. Ktoś powiedział o koktejlach. Orzekli wtedy, że może być koktejl, ale z alkoholem. To było nawet towarzystwo na­stawione wrogo do alkoholu, tylko nie wyobrażali sobie, że może być inaczej. Wtedy padło pytanie: czy muszą dla dobrej zabawy być podchmieleni? Orzekli prawie z oburzeniem — że nie, wręcz przeciwnie. Więc czy napój nie mógłby być bezalkoholowy? Na przykład sok pomidorowy, soki owocowe, koktejl mlecznoowocowy… Nie bardzo wierzyli. Na następną prywatkę gospodyni domu przygotowała szatański napój — chyba według jakiegoś specjalnego przepisu, po prostu podała kompot z róż­nych owoców z dodatkiem korzeni. Kompotu było dużo, było równie dużo dobrej muzyki, kilka wesołych gier towarzyskich i… zabawa udała się, jak twierdzą najbardziej zainteresowani, to znaczy uczestnicy — na duży medal. Jak nigdy przedtem. I nie pozostawiła niesmaku na potem — jak żadna przedtem.A tak na marginesie, chcemy powiedzieć, że bardzo nas dziwi obecność dziewcząt na zabawach z alkoholem. Na ich miejscu, nie szlibyśmy tam, gdzie wiemy, że może być alkohol, wyszlibyśmy gdybyśmy zobaczyli pierwszy kieliszek. Po co się narażać na chamstwo podchmielonych, a więc nie panujących nad sobą, nad swoim zachowaniem chłopaków. A poza tym, te wszystkie nawet miłe słowa wypowiadane w stanie nie­trzeźwym nie liczą się. Niech je chłopak powie wówczas, gdy jest trzeźwy.m Zażywanie pigułek, proszków od bólu głowy, zęba, brzucha, kropli na szybsze myślenie, na uspokojenie — to swoiście ko­biecy obyczaj. Oczywiście zdarza się, że i mężczyźni zaży­wają bez sensu leki, ale są to raczej wyjątki. Wiele dziewcząt, a już bardzo wiele kobiet, używa bardzo dużo różnych tabletek. Przeważnie są to proszki przeciw bólowi głowy, czasem pabialgina, werarhon, aspiryna. Wszystkie leki są dla ludzi. Po to się je produkuje, by służyły w potrzebie. Ale nie należy ich nad­używać. Każdy lek, to broń obosieczna. Nie wolno leków za­żywać bez potrzeby. Proszki przeciw bólowi głowy to nie narko­tyki, ale i do nich można się niebezpiecznie i, co najważniejsze, niepotrzebnie przyzwyczaić. Lepiej ich nie używać. Ból głowy minie, gdy się przewietrzysz, położysz na chwilę, ewentualnie trochę pogimnastykujesz. Rodzice i wychowawcy sygnalizowali nam jeszcze jedno zjawisko. Chodzi mianowicie o nadużywanie kawy. Trudna to sprawa, my też, a jakże, kawę lubimy i od niej nie stronimy.Kawa zawiera alkaloid zwany kofeiną. To silne lekarstwo. Za silne dla młodego, rosnącego organizmu. Taka poza na uczonego, co najmniej doktora Fausta, który siedzi po nocach i duma, oraz, o ironio — rozwiązuje zadania z algebry przy po­mocy kawy — jest niezdrowa. W nocy należy spać. Sztuczne pod­niecanie się, kofeinizowanie nie ma sensu. Szkodzi zdrowiu i nauka w ten sposób zdobyta nie na wiele się zda. Po prostu momentalnie wyleci z głowy.Jeżeli chcesz się czasem napić kawy, to pij niewiele i nie wieczorem, nie na noc i nie po to, by nie chciało się spać. Organizm wie, dlaczego czuje się znużony i nie da się go oszukać. Upomni się o swoje prawa — w najmniej odpowiednim momencie.Na środowiska młodzieży jak epidemie spadają różne mody. Mody rodzą się na przysłowiowym kamieniu. Nie wiadomo, skąd i kiedy. Zdaje się, że widać już pierwsze jaskółki następnej nowej mody. Oto młodzież zaczyna słuchać Bacha. Czyta i, co najważniejsze poważnie myśli, dyskutuje, zastanawia się. Może w ramach tej mody, która oby naprawdę zapanowała i trwała jak najdłużej, pojawi się typ młodego człowieka wolnego od trujących nałogów.

Papieros, kieliszek, tabletka

Coraz częściej, nawet na ulicach, w kawiarniach spotyka się uczniów z papierosem w zębach. Ba — spotyka się coraz młodszych, kilkuletnich, którzy zapalają papierosa prawie oficjal­nie. Sposób trzymania papierosa, gesty, mina — podpatrzone u dorosłych.Postawmy sprawę jasno i naukowo. Nie o to małpowanie dorosłych chodzi. Nawet nie o łamanie zakazów i szkolnych regulaminów (te, co prawda, nie zostały ustanowione tak sobie, na złość!), a o zatruwanie organizmu nikotyną — jedną z naj­silniejszych ze znanych trucizn.Mała paczuszka „sportów”. Popatrz na nią. Na paczuszce nie ma znaku trupiej czaszki i skrzyżowanych piszczeli. Szkoda — Dość nikotyny zawartej w paczce „sportów” jest dawką śmier­telną dla człowieka. Gdyby ktoś, kto nigdy nie palił, wypalił za jednym posiedzeniem tę paczkę papierosów, uległby śmier­telnemu zatruciu.Było wiele badań naukowych na temat szkodliwości nikotyny. Nie sposób tu mówić o wszystkich. Możemy Ci tylko donieść, co między innymi stwierdzono: — kobiety, które palą, rodzą dzieci mniejsze, słabsze, — palące dziewczęta dojrzewają później niż ich niepalące rówieśniczki, — rak płuc, występuje prawie wyłącznie u palących, — wydaje się młodzież paląca osiąga niższy wzrost niż nie­paląca, a w każdym razie niższy niż mogłaby osiągnąć nie paląc.Kiedy spotykamy palących nastolatków i pytamy: „Dlaczego palicie?” zdecydowana większość odpowiada: „Bo się przy­zwyczaiłem. To już nałóg”. Przybierają nawet miny cierpiętni­ków.Kto ich zmuszał do palenia? Może regulamin szkolny? A może rodzice? Przecież na początku palenie sprawia nawet wyraźną przy­krość. Pali się niechętnie i jakby z przymusem. Męczą mdłości, często wymioty. Organizm broni się.Przyjrzyj się, ci chłopcy obrzydliwie strzykający śliną przez zęby, to początkujący palacze. Ten nadmiar śliny to pierwsze objawy działania nikotyny i produktów spalania tytoniu i pa­pieru: kwasów, składników mineralnych, związków azotowych i pirydynowych, siarkowodoru, cyjanowodoru, alkoholu etylo­wego, tlenku i dwutlenku węgla, amoniaku, kwasu octowego, mrówkowego, olejków eterycznych, produktów smołowatych. Wystarczy? Trudno się dziwić i stanom zapalnym jamy ustnej, i stałemu kaszlowi u nałogowych palaczy, i zmienionemu zachrypniętemu głosowi, i szarozielonej cerze.Trudno się dziwić późniejszym nieżytom żołądka, wrzodom, chorobom serca, układu nerwowego i hormonalnego.Trucizna krąży po organizmie.Oczywiście każdy ma prawo decydować o sobie. Jeżeli ktoś wie, że czyni sobie krzywdę i — czyni ją dobrowolnie nadal w no:… hm, może warto, aby dał się przebadać przez psychologa, a nawet psychiatrę.Zresztą żarty — żartami, ale z psychologiem może dobrze by było porozmawiać. Powie on nastoletniemu palaczowi bez uciekania się do wróżbiarskich sztuczek, jakie są przyczyny sięgnięcia przez niego po papierosy.W jednym przypadku może była to nieśmiałość i chęć imponowania, w innym — może bunt przeciwko nakazom i poczu­cie, że zapalony papieros to dorosłość, a może był to strach przed wyłamaniem się z panującej wśród rówieśników mody. Cokolwiek to było — to w każdym z tych przypadków, chodziło ukrycie prawdziwej twarzy za dymną zasłoną. Bądźmy uczciwi! szczerzy! A kiedyś, tak dla ciekawości, zaproponuj palaczowi, aby dmuchnął dymem na białą chusteczkę. Obejrzyj ją potem, dobrze? m Niedawno jednemu z nas zaproponowano, by wygłosił odczyt o szkodliwości picia alkoholu. Odmówił. Czyżby nie wierzył w szkodliwość. Nie, co do tego nie ma żadnych wątpli­wości. Przestał jedynie wierzyć w skuteczność słów — a poza tym… co nowego można powiedzieć? Wielu nałogowych pijaków może mówić godzinami o szkodli­wości alkoholu, o wynikach badań naukowych na ten temat, 0 własnym tragicznym życiu, zalewać ąię łzami, obiecywać, że już nigdy — a za chwilę biec do budki z piwem. Bo trzeba się napić, bo czczo. No tak — to jest nałóg. Tragiczna, potworna choroba — pozbycie się wolnej woli, możliwości kierowania sobą, decydowania o sobie. Człowiek opętany nałogiem nigdy nie może powiedzieć: „na pewno”. Nic już nie zależy od niego.Do nałogowców podchodzi się specjalnie. Są bardzo ciężko chorzy — niestety przeważnie nieuleczalnie.W Polsce są tysiące takich chorych. Są między nami. Widzimy ich, śmiejemy się z nich, współczujemy, litujemy się i… sięgamy po kieliszek. W Polsce pije się bardzo dużo. W Polsce pije się coraz więcej. Piją coraz młodsi. Pije coraz więcej dziewcząt 1 chłopców.Nic pocieszającego w tym, że piją także młodzi w innych krajach. Ktoś był we Francji i powiada, że tam wino pije się od kolebki. Ktoś inny był we Włoszech, ktoś inny mówi o Wę­grach… No i co z tego? Ilość analfabetów w Indii jest ogromna. Czy mamy dlatego zlikwidować nasze szkoły? Niewiele nowego można powiedzieć na temat: „co alkohol robi z człowieka”, ponad to, co każdy wie.Zdawałoby się, że poziom kultury naszego społeczeństwa wy­bitnie wzrasta. Literatura piękna rozchodzi się jak woda, na trudne powieści zagranicznych pisarzy poluje się niczym na najprzedniejsze ..delikatesy”. Wystawy plastyczne budzą po­wszechne zainteresowanie. W okresie naszego dzieciństwa u prze­ciętnych inteligentów znajomość malarstwa światowego kończyła się na Rembrancie i Goyi. Już van Gogh właściwie nie był znany. Zresztą — nie było tak powszechnie dostępnych pięknych reprodukcji — więc i kontakt ogółu społeczeństwa ze sztuką był mniejszy. Dziś przeciętny nastolatek jest lepiej wprowadzony w literaturę światową, malarstwo, muzykę niż niejeden przed­wojenny profesor gimnazjum. Ale równocześnie w tym wspi­nającym się na coraz wyższe szczeble cywilizacji społeczeństwie alkoholizm staje się klęską. Nie ma okazji, by nie pito. Pije się na chrzcinach i na pogrzebach, na weselach i przy wypłacie, na bankiecie, gdy dostaje się order i gdy jedzie się na grzybo­branie. Dziwne tylko, że w okresie, gdy walą się autorytety dorosłych, gdy się wszystko, co robią dorośli, krytykuje, jednocześnie małpuje się najgorsze i najgorszych przywary. Cóż za zaska­kujący brak konsekwencji!

Racjonalny stosunek do żołądka

Do higieny należy także problem właściwego odżywiania. Odży­wianie też podlega modzie. Poza tym w każdym kraju inaczej się ludzie odżywiają i tradycyjne już kuchnie panują wszech­władnie. Nie zawsze moda, którą zresztą często kształtowały warunki zewnętrzne, jest najmądrzejsza. Dziś na całym świecie pracują rzesze naukowców, którzy starają się ustalić, jak po­winniśmy się odżywiać. Wiadomo już dziś,… że tradycyjna polska kuchnia jest niezdrowa. Że na ogół odżywiamy się źle. Choć przeważnie dużo nas to kosztuje. Na czym polega rozsądne odżywianie? Młody, rosnący organizm ma określone zapotrzebowanie. Ważna jest nie ilość spożywanych posiłków, ale jakość. Chodzi o pewne składniki pokarmowe. Do tych najważniejszych dla rosnącego organizmu należą: białko oraz witaminy.A co zrobić, jeżeli ktoś np. nie znosi mleka? Bywają tacy. Ci mogą jeść twaróg, budyń, a pić kawę z mlekiem i kakao. Bardzo smaczne są koktejle z mleka z sokiem. A jajka? Jeżeli ktoś nie lubi jajek, to przecież można jeść je w postaci past do chleba. Jajko ze śledziem przekręcone przez maszynkę z dodatkiem pieprzu, cebuli czy innych przypraw może zado­wolić gust nawet wybrednych smakoszy. Można taką pastę zrobić z jajka na twardo z szynką. Można jajko dodać do budyniu.W naszej kuchni głównym grzechem jest brak surówek wa­rzywnych i owocowych. Kwaszona kapusta poprawia apetyt i zawiera wiele witamin i składników mineralnych. Kiszony ogórek dodaje smaku mdłym potrawom. Surówki z tartej marchwi z jabłkiem, surówki z surowej kapusty, świeża sałata czy rzodkiewka zbyt rzadko goszczą na naszych stołach.Jeżeli ktoś jest tęgi i chce się odchudzać, to dieta nie po­winna polegać na ograniczeniu ilości pokarmów. Trzeba nato­miast umiejętnie zestawiać posiłki. Nie jeść kasz, klusek, a pie­czywo tylko tak zwane „czarne”, czyli chleb razowy, Grahama i pumpernikiel. Jeść dużo białka — a unikać potraw smażonych, tłustych. W diecie odchudzającej zaleca się duże ilości owoców i warzyw — co jak widzisz pokrywa się z wymaganiami diety dla osoby rosnącej.Czy wolno jeść słodycze? Jeżeli nie jesteś nadmiernie tęga, to słodycze nie szkodzą. Oczywiście po posiłkach a nie zamiast.Polski sposób odżywiania się ma jeszcze jedną wadę. Polacy nie jadają solidnego pierwszego śniadania. Jedzą byle co, w po­śpiechu. Skutek jest taki, że wychodzą z domu głodni. Nic więc dziwnego, że „Polak rano jest zły”. A nie musi być zły. Wy­starczy, by zmienił obyczaj i zaczął jadać solidne śniadania. Na przykład: dwa jajka w szklance (gotowane na miękko, wyjęte ze skorupki, dodany kawałek masła, sól i pieprz), kromka chleba lub bułka i pomidor, szklanka herbaty lub kawy z mle­kiem. (Czy jeść zupę mleczną, płatki owsiane? Wiele osób nie cierpi zup mlecznych i po takim jedzeniu byliby jeszcze bardziej źli. Jeśli więc ktoś nie lubi — trudno, niech się nie zmusza).„Dobre śniadanie to dobry start dnia” — jak mawiają Anglicy.Natomiast nie należy objadać się na kolację. Trudno dobrze spać z przepełnionym brzuchem.

Walcz jak lew

Stałe miejsce w domu na odrabianie lekcji, o własne łóżko, o własną bieliznę osobistą.

… i jedna niedziela

Właśnie niedziela! Co robią w niedzielę ludzie, którzy prowa­dzą racjonalny tryb życia? Opierając się na doświadczeniach tych racjonalnie żyjących ludzi chcemy Ci coś zaproponować. Spróbuj, jeżeli nie będzie Ci to odpowiadało — zrezygnujesz! Chodzi o niedzielną wy­cieczkę. Zbierz paczkę przyjaciół i przyjmijcie zasadę, że w każ­dą niedzielę przed południem idziecie gdzieś „w świat”. Nie musicie iść „skoro świt” — można się więc wyspać. Można wyjść dopiero o 10 (ale o tej godz. chyba tylko zimą) — wrócić około 14—16. Spacer nie musi być bardzo długi — ale powinno to być wędrowanie po lesie, po świeżym powietrzu, zapewniać wypoczynek. Przekonasz się, co prawda — że po powrocie bę­dziesz zmęczona (będziesz także bardzo głodna) i zjesz z apetytem Obiad, po obiedzie może zechcesz się chwilkę zdrzemnąć, ale potem już do wieczora będziesz świeża i wypoczęta. Jeżeli całe przedpołudnie snujesz się bez wyraźnego celu, to potem po południu wcale nie jesteś wypoczęta i czujesz się ociężała, senna i zmęczona. Lekcje też „nie idą”, chce się właściwie tylko spać.To wszystko, co ci tu radzimy, może być przyjemne, jeżeli polubisz taki tryb życia i się do niego przyzwyczaisz. Ale może być tak, że napotkasz na opory wewnętrzne i że programu tego w całej pełni nie zrealizujesz. Oczywiście, nie musisz. Tylko pamiętaj, że: moda na ospałe, tłuste piękności panowała w epoce baroku.Teraz jest moda na zgrabne i szczupłe kobiety. Jeżeli chcesz być zgrabną, ładną dziewczyną musisz się ruszać.Innej rady nie ma. Wybieraj! Mówiąc o higienie nie można nie wspomnieć o sprawie hi­gieny psychicznej. Higiena musi zawsze iść z duchem czasów. Musi propagować przeciwdziałanie zagrażającym nam aktualnie chorobom. Nie nawołujemy do zabezpieczenia się przed dżumą i cholerą, bo one nam nie grożą. Dziś trzeba zapobiegać tym chorobom, które stają się groźne, które mogą zaatakować każdego z nas.Do chorób, które gnębią XX wiek, należą choroby psychicz­ne, powodowane nadmiernym i ciągłym pośpiechem, tempem ży­cia, hałasem, zmęczeniem. Oczywiście trzeba się przed nimi strzec. Co robić? Racjonalny tryb życia i wypoczynek. Tak, wypoczynek. Opłaci się spać, bo to tylko pozorna strata czasu. Spać mu­sisz, i to dużo. Dla dojrzewającego organizmu w okresie inten­sywnej pracy umysłowej minimum snu to dziewięć godzin. Mniej nie wolno. Układ nerwowy wymaga regeneracji. Ta rege­neracja następuje w czasie snu. Innego sposobu do tej pory nie znaleziono!